- Pierwszy był Vice, wałach, koń profesor, świętej pamięci już - na to wspomnienie było mi przykro ale płacz nie jest dla mnie.
- Aha - poczułam współczucie w jej głosie.
Nie cierpię jak ktoś mi współczuję.
- No to co idziemy na obiad? - zapytałam.
- Jestem głodna - uśmiechnęła się.
Poszłyśmy do stołówki, dzisiaj na obiad był kotlet, z warzywami i ziemniakami. Nie spieszyło nam się. Po chwili do naszego stolika dosiadła się jakaś dziewczyna.
- Bella - podała mi rękę.
- Jasmine - uśćisnęłam jej dłoń
Dziewczyny rozmawiały ze sobą, a ja oczywiście byłam w swoim świecie, po chwili jednak usłyszałam swoje imię.
- Co proszę? - zapytałam zdezorientowana.
- Bella pytała się o twoją klacz wytłumaczyła Harley.
- Aha, zamyśliłam się, więc ma na imię Avery i jest rasy angloarabskiej - nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Wyszłyśmy ze stołówki i poszłyśmy do pokoji.
Harley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz