środa, 14 grudnia 2016

Od Noaha CD Victorii

Strój Noaha
Powoli zacząłem się budzić. Niestety nie z własnej woli. Czułem jak coś liże mnie po twarzy. Jęknąłem i odwróciłem się plecami do jak podejrzewałem szczeniaka. Jednak ten nie dawał za wygraną. Odepchnąłem go ręką. Secret jedynie zaczął wyć. Prychnąłem i otworzyłem oczy. Podniosłem się do siadu i spojrzałam na psiaka siedzącego obok wzrokiem mówiącym jedno. "Serio?". Kiedy tylko szczeniak zauważył, że nie śpię zaprzestał wszelakich czynności. Zeskoczył z łóżka i podbiegł do swojej miski. Jęknąłem i przetarłem twarz rękami. Powoli wstałem i podszedłem do szafki, w której trzymałem karmę. Otworzyłem drzwiczki. Wyciągnąłem z niej opakowanie... Jednak kiedy zacząłem sypać okazało się, że jest prawie puste. Czyli muszę jechać do sklepu... A taką miałem nadzieję na powrót. Szczególnie, że była sobota... Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie. Ponownie jęknąłem. Była dopiero ósma rano.
- Secret... Serio? Musiałeś mnie budzić o tej godziny? - westchnąłem.
Szczeniak jedynie wesoło zaszczekał i merdał ogonem. No cóż... Trzeba by się ogarnąć. Poszedłem do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Wytarłem się i z ręcznikiem przewiązanym w pasie wyszedłem z pomieszczenia. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem z niej pierwsze lepsze ciuchy. Padło na jeansową koszulę i brązowe, troszkę luźniejsze spodnie. Po ubraniu się ułożyłem jeszcze na szybko włosy i zgarnąłem portfel wraz z kluczykami do pokoju oraz motocyklu. Wychodząc założyłem jeszcze czarne buty za kostki, beanie i zarzuciłem brązową kurtkę na ramiona. Zamknąłem za sobą drzwi na klucz. Włożyłem poprawnie kurtkę i do jej kieszeni schowałem portfel oraz klucze od pokoju. Szybkim krokiem wyszedłem z budynku mieszkalnego. Ruszyłem na parking strzeżony gdzie aktualnie znajdował się mój motocykl. Kiedy znalazłem się obok niego "wskoczyłem" na maszynę, a klucze włożyłem w stacyjkę. Odpaliłem motocykl i ruszyłem w stronę miasta.
* Już po zakupach. Pokój Noaha*
Patrzyłem na szczeniaka, który zadowolony zajadał się karmą, którą zakupiłem. Westchnąłem i sam dokończyłem jeść bułkę słodką. Uśmiechnąłem się widząc jak ogon Secret'a wesoło kołysał się na boki. Po chwili jednak zdecydowałem się wstać i wybrać się do Nigerii. Zmierzałem powoli do drzwi kiedy poczułem szarpanie. To znowu Secret. W zębach trzymał kawałek moich spodni i ciągnął za nie. Kucnąłem i pogłaskałem go po łbie. Szczeniak momentalnie puścił nogawkę.
- Co mały? Chcesz jechać ze mną? - zaśmiałem się.
Psiak zaszczekał jakby potwierdzając.
- No to chodź. Co mi szkodzi raz na jakiś czas zabrać cię ze sobą? - powiedziałem z uśmiechem.
Wyszedłem z pokoju wraz z szczeniakiem. Po chwili znaleźliśmy się na parkingu. Wsiadłem na motocykl i odpaliłem go. Powoli ruszyłem przed siebie. Nie mogłem przyspieszyć z racji, że potem Secret mógłby mnie nie dogonić i się by się zgubił.
***
Stanąłem na podjeździe do stajni. Nogę oparłem o ziemię i przez chwilę po prostu patrzyłem się przed siebie. Szczeniak wesoło biegał wokół pojazdu. Powoli zszedłem z motocyklu kiedy. Rozejrzałem się wokół, ale nigdzie nie widziałem mego pupila. Po chwili usłyszałem wesołe szczekanie... i to na pewno nie jednego zwierzaka. Szybko odwróciłem się o sto osiemdziesiąt stopni. Były tam dwa szczeniaki. Secret i drugi, który tak jak mój był owczarkiem niemieckim. Najwidoczniej już zdążyły się polubić, bo oba szczęśliwie machały ogonami. Po chwili drugi szczeniak odbiegł na bok. Śledziłem go wzrokiem. Podbiegł do jakiejś dziewczyny. Dopiero teraz zauważyłem jej obecność.
- Jesteś z siebie zadowolony? - usłyszałem głos dziewczyny, która najwyraźniej zwracała się do pupila.
Zdjęła kask, który miała na głowie i odłożyła go na siedzenie quada stojącego obok. Przyjrzałem się jej dokładniej. Włosy jej były rude i zielone oczy. Zauważyłem także, że posiadała dość sporą bliznę ciągnącą się od łuku brwiowego do policzka. Dziewczyna po chwili podeszła do Secret'a i odezwała się.
- Mam nadzieję, że nie zdążył za bardzo narozrabiać - powiedziała z delikatnym uśmiechem.
- Nic z tych rzeczy. Bardziej odniósłbym wrażenie, że oboje od razu się polubili - odpowiedziałem odwzajemniając gest.
Nie minęła chwila, a pupil dziewczyny znowu podbiegł do nas. Tym razem przydreptał do mnie. Podniósł się na tylne łapy, a te przednie oparł o moje nogi. Zaśmiałem się krótko i zacząłem głaskać szczeniaka po łbie.
- Jak się zwie? - zapytałem po chwili.
- Ozzy - odpowiedziała jedynie dziewczyna.
Jeszcze chwilę głaskałem psa zanim zdążył uciec do mego pupila. Wtedy podszedłem do rudowłosej i wyciągnąłem rękę w jej stronę.
- Noah jestem - posłałem ciepły uśmiech w stronę dziewczyny.

Victoria? Trochę nudne, ale cóż... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz