sobota, 24 grudnia 2016

Od Maxa CD Samanthy


W świetle tylu świec Sammy wyglądała… Zjawiskowo. Delikatny kolor sukienki świetnie pasował do odcienia jej skóry, a subtelny makijaż podkreślał urodę dziewczyny. Przyznam, że bez tego wszystkiego i tak by wyglądała niesamowicie. Kiedy rozległa się piosenka zaprosiłem Sam do tańca i razem poszliśmy na środek sali. Według mnie było trochę za głośno, ale mogło mi się zdawać przez ten ból głowy. Migrena za nic nie chciała odpuścić. Starałem się ignorować nieprzyjemny ból.
Sunęliśmy delikatnie po parkiecie, wczuwając się w rytm melodii. Znów byliśmy blisko siebie, a ja ponownie zanurzyłem się w hipnotyzującym spojrzeniu Sam. Przy tylu ognistych językach, tańczących razem z nami, złociste oczy dziewczyny nabrały nieco ciemniejszego odcienia oraz tajemniczości. Przy refrenie piosenki zachęciłem Sam do zrobienia obrotu. Dziewczyna wykonała go z niewymuszoną gracją i lekkością. Zdawała się być tak delikatna i krucha jak baletnica z porcelany. Przyciągnąłem ją z powrotem do siebie, ponownie kładąc rękę na jej biodrze.
- Mówiłem ci już, że pięknie wyglądasz? – powiedziałem cicho, zbliżając usta do ucha Sam
- Mhm... jak już powiedziałam, ty również. – powiedziała, uśmiechając się delikatnie
- Wiem, jestem zabawny, uczciwy i mam ładny uśmiech – uśmiechnąłem się szeroko, unikając w ten sposób wykwitnięcia rumieńca na policzkach
- Nie zapominaj o skromności – szepnęła, przymrużając nieco oczy. Kiedy tak na mnie patrzyła poczułem przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele
- O właśnie – skrzywiłem się ledwie dostrzegalnie kiedy piosenkarz podniósł głos i może gdybym nie znajdował się tak blisko, Sammy by tego nie zauważyła
- Dobrze się czujesz? – spytała, a w jej głosie wyczułem troskę, podobną do tej z rana
- Jestem trochę zmęczony, to wszystko - zapewniłem, jednak Sammy nie dała za wygraną
- Nie musieliśmy przychodzić, wystarczyło powiedzieć - westchnęła cicho. - Jeśli chcesz możemy iść, aż tak mi nie zależy.
- Daj spokój, nic mi nie ma. - podjąłem kolejną próbę, zdobywając się na uśmiech - Wezmę tylko kolejną tabletkę i wszystko będzie w porządku. 
- Czyli jednak coś ci jest - zmarszczyła brwi i zacisnęła usta. Nie wiem dlaczego mnie to zaskoczyło. Może dlatego, że kiedy ściemniałem mamie ona robiła dokładnie taka samą minę. To zbiło mnie z tropu - Chodź.
Sammy pociągnęła mnie za rękę do stolika zanim zdążyłem zaprotestować. Usiadła i wskazała gestem bym zrobił to samo. Posłusznie wykonałem polecenie. Dziewczyna przyglądała mi się badawczo, szukając jakichkolwiek objawów złego samopoczucia. Nie zamierzałem jednak niczego po sobie nie pokazywać. Uśmiechnąłem się lekko, trochę na złość, i nalałem sobie wody do szklanki. 
- Chcesz też? - zapytałem, ale Sam pokręciła przecząco głową, ciągle się we mnie wpatrując
Odłożyłem szklane naczynie i sięgnąłem do kieszeni marynarki po tabletki. Całe szczęście, że o nich nie zapomniałem. Wydobyłem jedną z opakowania i włożyłem do ust. Popiłem schłodzonym napojem i spojrzałem w stronę Sam. 
- Już lepiej. - powiedziałem uśmiechając się szeroko, wstałem i podszedłem do siedzącej Sammy - Spróbujemy jeszcze raz?
Dziewczyna spojrzała na mnie nieprzekonana.
- No proszę... - zrobiłem minę typu "słodkie oczka" na co Sammy uśmiechnęła się
 Kolejna piosenka się skończyła, a jasnowłosy chłopak stojący za konsoletą ogłosił przez mikrofon wolny kawałek. Z głośników popłynęła spokojniejsza melodia i Sammy zdecydowała się jednak zatańczyć. Uśmiechnąłem się szerzej zadowolony. Może ten wieczór nie będzie taką tragedią? 
Powróciliśmy na środek, mijając bujające się wolno pary. Następnie ustawiliśmy się do wolnego tańca. Początkowo tańczyliśmy w milczeniu, wolno zataczając szerokie kręgi i patrząc sobie w oczy. Po chwili Sam położyła głowę na moim ramieniu. Poczułem, że odpręża się nieco i oparłem policzek o czubek jej głowy. Kołysaliśmy się, zapominając o wszystkich. Byliśmy tylko we dwoje. 
- Sam - zacząłem
- Hm? - mruknęła, nie podnosząc głowy
- Muszę ci coś powiedzieć. Przygotuj się na monolog. - Sam podniosła wzrok. Zacząłem, ale nie wiedziałem jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Obawiałem się, że zepsuję nasze relacje. Bałem się, że już nie będziemy patrzeć na siebie tak samo, że nie będziemy czuć się tak swobodnie w swoim towarzystwie. Zebrałem resztki pewności siebie, która tak nagle się pokruszyła i ciągnąłem dalej. - Kiedy się poznaliśmy, zamieniliśmy pierwsze słowo, zdałem sobie sprawę z tego, że będziemy się świetnie dogadywać. Tak też się stało. *przerwa na głęboki oddech* Jesteś pierwszą osobą, której tak szybko zdołałem zaufać... Jesteś pierwszą, o której myślę przez cały dzień i pierwszą, z którą chcę ten dzień przeżywać. Sam... Nie chcę, żebyś przeżywała ten dzień, nie wiedząc o tym, co do ciebie czuję. *znów przerwa* Nie mogę powiedzieć ci, że cię kocham, bo to nieprawda. Przynajmniej na razie. A zarazem nie mogę powiedzieć, że tylko cię lubię. Bo to coś więcej. O wiele więcej. Przez ostatnie tygodnie usiłowałem nazwać to uczucie, ustalić, dlaczego nie mogę znaleźć słowa, które by do niego pasowało. Chcę ci powiedzieć, co do ciebie czuję ale w całym cholernym słowniku nie ma takiego słowa, które opisywałoby ten stan. A muszę znaleźć to słowo. Muszę je znaleźć, bo chcę, żebyś je ode mnie usłyszała.
W połowie piosenki znieruchomieliśmy. Spojrzałem w oczy dziewczyny. Nie uśmiechałem się, byłem śmiertelnie poważny. Ona również. Pogrążyła się w myślach, a ja niecierpliwie oczekiwałem jej odpowiedzi. Przygotowałem się na najgorsze.
- Proszę, powiedz coś. - szepnąłem, po dłuższej chwili Sammy nabrała powietrza w płuca 
- Zakochiwać się - powiedziała, a kąciki jej ust uniosły się lekko do góry. Uśmiechnąłem się zmieszany.


Sammy? Co ty na to? <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz