~~~
Chwile panowała cisza. Postanowiłam ją przerwać.
- Fajnie dzisiaj było - uśmiechnęłam się .
- No - odpowiedział.
- Ja będę już szła - skierowałam się w stronę drzwi.
- Czekaj, kompletnie zapomniałem, mama kazała mi przekazać ci to - wyciągnął jakąś kopertę.
- Dzięki - wzięłam kopertę.
Przeczytałam informację na kopercie, były tam moje dane, ale skąd ktoś wiedział, że jestem aktualnie na uczelni. Odwróciłam kopertę, nie było tam danych adresata.
- Pewnie od znajomych - uśmiechnęłam się.
Tak jakoś dziwnie było.
- To do następnego - odparłam.
- Takk, cześć - uśmiechnął się.
Pożegnałam się jeszcze z klaczą i pobiegłam do pokoju. Jak najszybciej chciałam otworzyć ten list. Rozerwałam kopertę i wyciągnęłam zapisaną kartkę. Już pierwsze słowa bardzo mnie zdenerwowały. Mogłam się tego spodziewać, list napisał mój były... właściwie razem nie byliśmy. Ubzdurał sobie, że jestem jego dziewczyną i mnie nękał. Na szczęście wyjechałam tu, ale widać, że on dalej nic nie rozumie. Zablokowałam go na wszystkich portalach (no bo listów nie da się zablokować). Rzuciłam się na łóżko i wbiłam wzrok w sufit. Po chwili łóżko ugięło się, a obok mnie położyła się Snowy. Pogłaskałam suczkę. Nagle usłyszałam dźwięk moje go dzwonka w telefonie. Spojrzałam na wyświetlacz, dzwonił nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo? - powiedziałam niepewnie.
- Witaj kochanie musimy się spotkać - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Czego ty ode mnie chcesz?! - zapytałam.
- W kawiarni, o 21 - powiedział i się rozłączył
Nie wiedziałam co zrobić. Ubrałam czarne jeansy, bluzę dresową. Jeszcze 3h.
~~ godzinę później ~~
Udałam się na kolację. Siadłam przy stoliku, po chwili dosiadła się Harley z Jacob'em.
- Hej! - przywitała się.
- Cześć - powiedziałam.
- Wszystko ok? - zapytała po chwili.
- Tak - skłamałam.
Wyszłam ze stołówki i poszłam do pokoju. Ubrałam kurtkę, wzięłam kluczyki i skierowałam się na parking. Wsiadłam do auta i odpaliłam silnik. Jechałam do kawiarni. Musiałam osobiście pokazać temu debilowi gdzie jego miejsce. Przyjechałam na miejsce chwile przed czasem, on czekał już na mnie. Zaciagnęłam go za kawiarnie. Chłopak zbliżył się do mnie, a ja wymierzyłam mu porządnego liścia.
- Zostaw mnie, bo pożałujesz! - krzyknąłam i ruszyłam w stronę samochodu. Odpaliłam silnik, chłopak zaczął coś mówić, lecz ja wcisnęłam sprzęgło, a później gaz i silnik pięknie zamruczał. Zostawiłam chłopaka z piskiem opon. Mam nadzieję, że zrozumiał co mam mu do powiedzenia. Wjechałam na parking uniwersytetu i zgasiłam silnik. Było trochę po ciszy nocnej. Drzwi niestety były zamknięte. Zobaczyłam, że świeci się w stajni. Poszłam w tamtą stronę. Po cichu weszłam do środka. Sprawdziłam parę boksów, w jednym siedział Cole.
- Co tu robisz? - zapytałam
Chłopak chyba mnie się tu nie spodziewał.
Tak jakoś dziwnie było.
- To do następnego - odparłam.
- Takk, cześć - uśmiechnął się.
Pożegnałam się jeszcze z klaczą i pobiegłam do pokoju. Jak najszybciej chciałam otworzyć ten list. Rozerwałam kopertę i wyciągnęłam zapisaną kartkę. Już pierwsze słowa bardzo mnie zdenerwowały. Mogłam się tego spodziewać, list napisał mój były... właściwie razem nie byliśmy. Ubzdurał sobie, że jestem jego dziewczyną i mnie nękał. Na szczęście wyjechałam tu, ale widać, że on dalej nic nie rozumie. Zablokowałam go na wszystkich portalach (no bo listów nie da się zablokować). Rzuciłam się na łóżko i wbiłam wzrok w sufit. Po chwili łóżko ugięło się, a obok mnie położyła się Snowy. Pogłaskałam suczkę. Nagle usłyszałam dźwięk moje go dzwonka w telefonie. Spojrzałam na wyświetlacz, dzwonił nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo? - powiedziałam niepewnie.
- Witaj kochanie musimy się spotkać - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Czego ty ode mnie chcesz?! - zapytałam.
- W kawiarni, o 21 - powiedział i się rozłączył
Nie wiedziałam co zrobić. Ubrałam czarne jeansy, bluzę dresową. Jeszcze 3h.
~~ godzinę później ~~
Udałam się na kolację. Siadłam przy stoliku, po chwili dosiadła się Harley z Jacob'em.
- Hej! - przywitała się.
- Cześć - powiedziałam.
- Wszystko ok? - zapytała po chwili.
- Tak - skłamałam.
Wyszłam ze stołówki i poszłam do pokoju. Ubrałam kurtkę, wzięłam kluczyki i skierowałam się na parking. Wsiadłam do auta i odpaliłam silnik. Jechałam do kawiarni. Musiałam osobiście pokazać temu debilowi gdzie jego miejsce. Przyjechałam na miejsce chwile przed czasem, on czekał już na mnie. Zaciagnęłam go za kawiarnie. Chłopak zbliżył się do mnie, a ja wymierzyłam mu porządnego liścia.
- Zostaw mnie, bo pożałujesz! - krzyknąłam i ruszyłam w stronę samochodu. Odpaliłam silnik, chłopak zaczął coś mówić, lecz ja wcisnęłam sprzęgło, a później gaz i silnik pięknie zamruczał. Zostawiłam chłopaka z piskiem opon. Mam nadzieję, że zrozumiał co mam mu do powiedzenia. Wjechałam na parking uniwersytetu i zgasiłam silnik. Było trochę po ciszy nocnej. Drzwi niestety były zamknięte. Zobaczyłam, że świeci się w stajni. Poszłam w tamtą stronę. Po cichu weszłam do środka. Sprawdziłam parę boksów, w jednym siedział Cole.
- Co tu robisz? - zapytałam
Chłopak chyba mnie się tu nie spodziewał.
Cole?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz