Nie ukrywam, że ta cisza była dość.. krępująca. Nigdy nie lubiłam takich momentów, więc pierwsza postanowiłam to przerwać.
- Em.. chyba powinnam już wracać. - tylko tyle udało mi się z siebie wydusić
- Em.. chyba powinnam już wracać. - tylko tyle udało mi się z siebie wydusić
Brawa za oryginalność i kreatywność Sel!
- Tak, my też - mruknął.
Wróciliśmy razem do akademii i towarzyszyła nam ta sama cisza, jednak tym razem była mniej krępująca. Demon szedł posłusznie przy nodze Ashton'a i już nie był tym samym "groźnym psem". Gdy byliśmy już przy akademiku chłopak otworzył mi drzwi na co mruknęłam ciche dzięki.
- Em.. dobranoc. - uśmiechnęłam się delikatnie zatrzymując przy drzwiach mojego pokoju.
- Dobranoc. - odwzajemnił uśmiech i udał się dalej
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka. Od razu zabrałam swoją piżamę z łóżka i udałam się pod prysznic
~~
Jak ja nienawidzę rano wstawać!
Wzięłam kilka głębokich wdechów aż w końcu zebrałam wystarczajacą ilość sił by sięgnąć po dzwoniący w telefonie budzik i go wyłączyć. Jednym szybkim ruchem podniosłam się z łóżka, co było złym pomysłem, bo skończyło się silnymi zawrotami głowy. Znajdując swoje kapcie-kaczuszki doczłapałam się do łazienki.
O godzinie 8 byłam już gotowa, żeby pójść na śniadanie jednak przed tym chciałam zabrać Arona z pokoju Luke'a. Zajmowaliśmy się psem na zmianę i teraz była moja kolej, a mój szanowny brat Luke Hemmings na pewno nie ruszy swojego tyłka, żeby go przyprowadzić.
Zakładając znowu kapcie-kaczuszki wyszłam z pokoju i udałam się do Luke'a. Wparowałam bez pukania, a brat jeszcze słodko sobie spał. Aron od razu podniósł się z miejsca i podbiegł do mnie. Pogłaskałam go po głowie po czym rzuciłam w Luke'a poduszką.
- Co ty robisz? - mruknął chowając twarz w poduszce
- Wstawaj Luke, już 8. Chodź na śniadanie - jęknęłam
- Jeszcze 5 minut...
Wywróciłam oczami i wyszłam z jego pokoju. Trzaskając drzwiami szybko się odwróciłam i o mało co nie wpadłam na Ashton'a.
Wróciliśmy razem do akademii i towarzyszyła nam ta sama cisza, jednak tym razem była mniej krępująca. Demon szedł posłusznie przy nodze Ashton'a i już nie był tym samym "groźnym psem". Gdy byliśmy już przy akademiku chłopak otworzył mi drzwi na co mruknęłam ciche dzięki.
- Em.. dobranoc. - uśmiechnęłam się delikatnie zatrzymując przy drzwiach mojego pokoju.
- Dobranoc. - odwzajemnił uśmiech i udał się dalej
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka. Od razu zabrałam swoją piżamę z łóżka i udałam się pod prysznic
~~
Jak ja nienawidzę rano wstawać!
Wzięłam kilka głębokich wdechów aż w końcu zebrałam wystarczajacą ilość sił by sięgnąć po dzwoniący w telefonie budzik i go wyłączyć. Jednym szybkim ruchem podniosłam się z łóżka, co było złym pomysłem, bo skończyło się silnymi zawrotami głowy. Znajdując swoje kapcie-kaczuszki doczłapałam się do łazienki.
O godzinie 8 byłam już gotowa, żeby pójść na śniadanie jednak przed tym chciałam zabrać Arona z pokoju Luke'a. Zajmowaliśmy się psem na zmianę i teraz była moja kolej, a mój szanowny brat Luke Hemmings na pewno nie ruszy swojego tyłka, żeby go przyprowadzić.
Zakładając znowu kapcie-kaczuszki wyszłam z pokoju i udałam się do Luke'a. Wparowałam bez pukania, a brat jeszcze słodko sobie spał. Aron od razu podniósł się z miejsca i podbiegł do mnie. Pogłaskałam go po głowie po czym rzuciłam w Luke'a poduszką.
- Co ty robisz? - mruknął chowając twarz w poduszce
- Wstawaj Luke, już 8. Chodź na śniadanie - jęknęłam
- Jeszcze 5 minut...
Wywróciłam oczami i wyszłam z jego pokoju. Trzaskając drzwiami szybko się odwróciłam i o mało co nie wpadłam na Ashton'a.
Cholera. Kapcie-kaczuszki nie pomagają w zwiększeniu pewności siebie.
Ashton? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz