środa, 14 grudnia 2016

Od Quinlan CD Will'a

Chłopak chwilę krążył i mamrotał coś do siebie. Jednak po chwili uspokoił się i stanął na przeciwko mnie. Ukłonił się lekko mówiąc z nieśmiałym uśmiechem:
- William Grant, ale chyba tego zdążyłaś się już dowiedzieć.
Zaśmiałam się na ten gest. Nie spodziewałam się, że jeszcze w tych czasach ktoś przedstawi mi się kłaniając.
- Tak. To prawda. Wiem jak się nazywasz. Jednak pewnie nadal zastanawiasz się kim ja jestem. Otóż wita cię "znana" - zrobiłam cudzysłów w powietrzu i kontynuowałam. - Quinlan Squarepants. Osoba, którą znaczna większość uczniów akademii nie trawi i nawet posunęłabym się do powiedzenia, że nienawidzi. Tak zwana wredna suka jak o mnie mówią - mówiąc to uśmiechnęłam się pod nosem.
William spojrzał na mnie najwyraźniej zdziwiony. No tak. Jak na razie poznał mnie z tak zwanej dobrej strony. Jeszcze nie wiedział jaka potrafiłam być na co dzień.
- Coś mi się nie chce wierzyć w to - powiedział po chwili.
- Jeszcze możesz zmienić zdanie. Szczególnie, że praktycznie w ogóle mnie nie znasz - zaśmiałam się.
- Zobaczymy - odezwał się krótko.
- Dokładnie... Ale ja to wiem, że na dziewięćdziesiąt dziewięć procent będzie tak jak mówię - uśmiechnęłam się pod nosem i dodałam - Dobra. Ja muszę już lecieć. Dobranoc.
Wychodząc usłyszałam jedynie głos chłopaka, który także życzył mi dobrej nocy.
Strój Quinlan (bez okularów)
*Następny dzień*
Wstałam wraz z pierwszymi promieniami słońca, który zaczęły padać prosto na moją twarz. Powoli otworzyłam oczy. Zamrugałam kilka razy aby przyzwyczaić się do światła. Po chwili podniosłam się do pozycji siedzącej. Ziewnęłam przeciągle i zwlekłam się z łóżka. Skierowałam się do szafki. Wyciągnęłam z niej karmę Hope i nasypałam ją do miski. Suczka momentalnie znalazła się obok i zabrała się za śniadanie. Pogłaskałam go delikatnie i odeszłam w kierunku toalety. Będąc tam wzięłam szybki prysznic. Wychodząc wytarłam się, a potem zostałam jedynie w ręczniku. Szybko ruszyłam do szafy. Dzisiaj stosunkowo szybko zdecydowałam się w co się ubiorę. Padło na sweter i białe spodnie z dziurami na kolanach. Kiedy byłam już ubrana ponownie skierowałam się do łazienki. Tam ułożyłam moje liliowe włosy. Do tego zrobiłam makijaż, który w sumie składał się jedynie z fioletowej szminki, tuszu do rzęs i niewielkich kresek. Gotowa postanowiłam poczytać książkę. Miałam jeszcze sporo czasu do godziny ósmej, o której to wydawali śniadanie.
***
Szybkim krokiem szłam w kierunku stołówki. Po chwili znalazłam się na miejscu. Weszłam przed drzwi i zabrałam szybko tacę ustawiając się w kolejce. Minęło kilka minut zanim trafiłam na początek. Kucharka zapytała się mnie co chcę dostać. Nawet się nie zastanawiałam. Na to miałam czas podczas czekania w kolejce. Od razu wybrałam płatki zbożowe z mlekiem i kakao - od którego można powiedzieć, że byłam uzależniona. Kiedy dostałam co chciałam skierowałam się do dość oddalonego stolika w rogu sali. Jak zawsze siedziałam tam sala. Za każdym razem kiedy słyszałam dźwięk otwieranych drzwi spoglądałam w tamtą stronę ciekawa kto tym razem wchodzi. Za piątym razem zauważyłam znajomą twarz. Do stołówki wszedł William. Jednak nie był sam. Obok niego szła jakaś dziewczyna. Ciekawe czy są parą? Będę musiała potem to sprawdzić. Zabrali swoje śniadania. William rozejrzał się po sali. Kiedy zauważył mnie uśmiechnął się lekko i skierował w moją stronę. Nie zaszedł daleko. Został zatrzymany przez jednego chłopaka, który to specjalnie wstał i zaczął coś do niego mówić przy okazji co chwilę spoglądając na mnie. Ooo... Czyli to właśnie ten moment kiedy William dowiaduje się, że to co mówiłam o swojej opinii w tej szkole jest prawdą? Zaciekawiona patrzyłam na to co się będzie dalej ciało i popijałam kakao...

Will?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz