Po tym jak podziękowałam Marze ta odeszła w stronę stajni. Westchnęłam. Byłam na prawdę wdzięczna dziewczynie za to, że mi pomogła. Nie wiem jakby się to wszystko skończyło bez jej interwencji... A lekcje z panią Laylą już na pewno nie będą takie same. Nie po tym co próbowała zrobić. Spojrzałam na GrayRose. Klacz pochyliła łeb i zaczęła "pocierać" nim o mnie.
Pogłaskałam ją po szyi i zaśmiałam się. Uwielbiałam kiedy Rosie stawała się takim pieszczochem. Po chwili odczepiła się ode mnie i cofnęła o krok. Spojrzała na mnie lekko przechylając łeb na bok.
- To co mała? Może nie jazda, ale zwykły spacer. Co ty na to? - zapytałam z lekkim uśmiechem na ustach.
Klacz zarżała wesoło i podeszła do mnie. Razem ruszyliśmy przed siebie. Nagle przed oczami śmignęła mi najprawdopodobniej Mara. Ciekawe gdzie tak mknęła...
Mara? Sorry, że tak krótkie, ale BW...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz