wtorek, 6 grudnia 2016

Od Quinlan CD Harley

- Czekaj, stój - powiedziałam. - Jestem Quinlan, przepraszam za to, że w ciebie wjechałam.
- Nie twoja wina - odburknęła i odpięła furtkę.
- On tak zawsze? - zapytała nagle... W sumie sama nie wiem czemu.
- Tak, u niego to normalne - odpowiedziała i wyszła z parkuru.
Westchnęłam i odprowadziłam ją wzrokiem. Nie powiem... Ciekawa z niej osóbka. Przydałoby się jej bliżej przyjrzeć... Ale tak aby tego nie zauważyła. Kto wie, może dowiedziałabym się czegoś interesującego? Potrząsnęłam głową wyrywając się z zamyślenia. Nie czas teraz na to. Aktualnie jestem na treningu, a nie wczasach. Od razu ruszyłam przed siebie w kierunku jednej z przeszkód.
*Następny dzień*
Siedziałam w sali na zajęciach z Geografii. Prowadziła je pani Olivia. Tradycyjnie już siedziałem przy oknie i nie słuchałam wykładu tylko obserwowałam widoki za oknem. Nagle ktoś wszedł do sali. Spojrzałam w tamtą stronę zaciekawiona tym kto mógł spóźnić się dziesięć minut na ostatnią lekcję. Była to dziewczyna. Wydawała się dziwnie znajoma. Po chwili przypomniałam sobie. To była tamta dziewczyna z wczorajszego treningu. Rozglądała się po klasie. Nigdzie nie było wolnego miejsca... Oprócz tego obok mnie. Przez moją twarz przeleciała nuta zdziwienia jednak szybko się ogarnęłam. Dziewczyna szybko podeszła do mojej ławki i bez słowa usiadła obok. Nie zwracając na nią większej uwagi powróciłam do poprzedniej wykonywanej czynności. Pod koniec lekcji spojrzałam na to co robi dziewczyna. Widziałam jak notuje wszystko co mówi nauczycielka. Zaśmiałam się cicho i pokręciłam niedowierzająco głową. Ta momentalnie odwróciła się w moją stronę z niemym pytaniem.
- Nigdy nie zrozumiem jak możecie słuchać się nauczycieli i wierzyć we wszystko co mówią.... Chociaż to w większości stek bzdur - mruknęłam pod nosem.
Widziałam jak ta chce się już odezwać, ale przerwał jej dzwonek oznajmiający koniec lekcji. Nie zwracając już na nią większej uwagi zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z sali lekcyjnej.

Harley? Sorry, że krótkie i nudne, ale brak weny robi swoje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz