- I widzisz? Nie było aż tak źle. - zaśmiałam się siadając na miejscu pasażera zaraz obok chłopaka.
- Co? Było koszmarnie! - posłał mi szeroki uśmiech.
- E tam... dzięki tobie będę SŁAWNA! - prychnęłam śmiechem. - A tak na
serio, ci dziennikarze są na prawdę tępi. Jakim prawem twierdzą że
jesteśmy razem? Bo co, bo byliśmy razem w terenie i na pizzy? Rozumiem,
gdyby przyłapali nas w łóżku, albo nie wiem...
Nastąpiła cisza. Po chwili oboje wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.
Chłopak odpalił silnik. Wyjechaliśmy z miasteczka, droga do akademii
zajęła nam jakieś 10 minut. Pod bramą wjazdową czaiła się grupka
dziennikarzy.
- Znowu... - mruknął niezadowolony Luke.
- Mogę to załatwić? - zapytałam z łobuzerskim uśmieszkiem na ustach.
- No dobra... - zaśmiał się.
Wyszliśmy z samochodu, od razu podbiegła do nas grupka dziennikarzy.
- Panie Luku Hemmings, od kiedy się spotykacie? Co was połączyło? Gdzie
się poznaliście? Czy jesteście ze sobą szczęśliwi? Co z dziewczyną z
balu? - chłopak obsypywany był milionami pytań.
- Przepraszam bardzo, stwierdziliście, że jesteśmy razem po tym, jak
zobaczyliście nas razem na przejażdżce? To jest żałosne. Rozumiem
gdybyście nakryli nas w łóżku, ale nic takiego nie miało miejsca. Luke
nie zamierza się przed wami tłumaczyć, i oby dwoje mamy wyjebane na to,
co pojawi się w gazetach. Jest to tylko i wyłącznie mój znajomy, a wy
nie macie prawa ani mojej osobistej zgody na publikowanie moich zdjęć
czy też jakichkolwiek wiadomości o moim życiu prywatnym. A teraz do
widzenia.
Dziennikarzy zamurowało.
Razem z chłopakiem weszliśmy na teren uniwersytetu, ten wydawał się być zaskoczony moją "przemową".
Luke? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz