poniedziałek, 12 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a - egzamin do poziomu zaawansowanego

-Już wiem! - zawołałam - Liam?
Pies ponownie zaskomlał.
-Czy on umie skoczyć na klamkę? Widziałam że tam są klucze, a jeśli obróci je pyskiem to otworzy drzwi - powiedziałam.
Cole pokiwał głową w zamyśleniu. Wydał swojemu psu jakąś komendę, a potem usłyszeliśmy zgrzyt zamka. Drzwi stały otworem. Nacisnęłam na klamkę. Drzwi się otworzyły. Z emocji rzuciłam się Cole'owi na szyję. Gdy pojęłam swój czyn, szybko się odsunęłam. Odwróciłam twarz.
-Pa - rzucił Cole i wyszedł ze świetlicy.
***
-Dalej Mara! - usłyszałam okrzyk Belli.
Poklepałam szyję kasztanki. Właśnie odbywał się ostatni trening cross'u przed egzaminem z niego (Mara ma egzamin z cross'u bo w tym przoduje jej klacz, potem ma skoki na parkurze). Ruszyłam na pierwszą przeszkodę. Drewnianą stacjonatę. Klacz szybko sobie z nią poradziła. Następnie stół, koperta, rów z wodą (wow), kolejna stacjonata, trumna i jeszcze zagroda. Haru zawahała się jedynie przy trumnie. Nadal nie wiedziałam, dlaczego zawsze tak robi. Przez to możemy stracić punkty i nie dostać się na poziom Belli i Harley. Westchnęłam i podjechałam do Belli.
-Co? - zapytała.
-Znowu zawahała się przy trumnie. Muszę odkryć, dlaczego tak robi - odparłam.
Dziewczyna powoli pokiwała głową. Chyba wpadła na jakiś zwariowany, niebezpieczny i ekscytujący, pomysł. To może się udać...
***
Nadszedł dzień egzaminacyjny. Cała zdenerwowana, przebrałam się w strój jeździecki i pobiegłam prosto do stajni. Przygotowałam Haru do skoków w terenie. Ochraniacze, siodło, ogłowie, czaprak i nauszniki. Byłam roztargniona, ale jakimś cudem niczego nie zapomniałam. Wyprowadziłam klacz z boksu, prosto na tor cross'owy w naszej akademii. Było 4 judge. Ukłoniłam się im i wsiadłam na Haru. Dali mi sygnał do rozpoczęcia przejazdu. Ten sam tor co na treningach. Tylko, że teraz dzięki metodzie Belli, klacz ani razu się nie zawahała. Pogłaskałam ją czule po szyi. Była cała zgrzana. Wokół niej leciała para.
-Przejdź do parkuru. Co do wyników cross'u damy ci znać jutro - powiedziała jedna z judge.
Pokiwałam głową i zsiadłam z kasztanki. Uśmiechnięta udałam się w kierunku następnych sędziów. I kolejne przeszkody. Koperta, stacjonata, okser, podwójna stacjonata, przeszkoda rosnąca, no i Joker lub okser. Przy Jokerze zebrałam klacz i skupiłam się, aby nie spaść z jej grzbietu. Powoli się wybiła w powietrze. Gładko wylądowała, nieznacznie poruszając drążek. Poklepałam ją. Dużo wysiłku, ale mam nadzieję, że się opłacało. Z niepokojem czekałam na wyniki.
***
Rano udałam się do gabinetu dyrektorki.
-Witaj panienko Todd-Brighton - uśmiechnęła się.
-Dzień dobry. Jakie są wyniki? - odparłam.
-Dostałaś się na poziom zaawansowany. Zgodnie z zasadami, masz prawo do posiadania drugiego konia - dyrektorka podała mi kartkę papieru.
Zgoda na posiadanie drugiego konia, oraz informacja o przejściu na wyższy poziom. Byłam ciekawa kto jeszcze ze startujących się dostał. Postanowiłam odnaleźć Cole'a. Kiedy znalazłam go w stajni, przypomniałam sobie o ostatniej sytuacji... Zachowałam się tak jak podpowiadał mi umysł. Podeszłam i czekałam aż skończy czyścić Avenger'a. Jednak moje serce pragnęło go przytulić. Powstrzymałam tą chęć.
Cole? xddd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz