niedziela, 25 grudnia 2016

Od Mary C.D. Belli

-Przyszłam zapytać z kim idziesz na bal - zmarszczyłam brwi.
Bella chwilkę milczała.
-Z Lukiem Hemmings'em. Tak jakoś wyszło - wzruszyła ramionami.
Pokiwałam głową. Na to nie trzeba było odpowiadać. W końcu to walny kraj.
-A ja zabieram cię do cukierni - zaśmiałam się i zaciągnęłam ją do samochodu.
Joker parsknął i kłapnął zębami, ale my byłyśmy już daleko. Droga zleciała nam wraz z piosenkami typu "Jingle Bells" lub "Merry Christmas Everyone" i "Last Christmas". Kiedy weszłyśmy do ślicznej cukierni w kolorach różu, białego i niebieskiego, od razu usiadłam obok wielkiej choinki. Uwielbiałam to zielone, iglaste drzewko. Bella zajęła miejsce obok mnie. Kelnerka podała nam Menu i zaczekała aż coś wybierzemy.
-Ja poproszę latte i tiramisu - powiedziałam.
-Dla mnie herbata z cytryną i lody czekoladowe - dodała Bella.
Szatynka szybko to zanotowała i odeszła aby przyjąć zamówienie ze stolika obok. Wyjęłam z kieszeni telefon i szybko odpisałam na SMS-a od Diego. Napisał że nie ma zielonego pojęcia jak zaprosić dziewczynę na bal. Miałam ochotę się roześmiać. Pewnie większość ludzi popatrzyłaby na mnie wtedy jak na wariatkę.
-Too... Jak poznałaś pana Hemmings'a? - wyszczerzyłam swoje białe zęby.
W zasadzie to były aż tak białe jedynie dzięki czerwonej szmince. Bella milczała. Nie miałam jej tego za złe. Owinęłam jeden z kosmyków swoich czarnych włosów, na palcu.
-No powiedz - zrobiłam proszącą minkę.
Nie zamierzała tak łatwo ustąpić. No ale mam swoje sposoby. Gdy dotarło nasze zamówienie to nadal czekałam na jej odpowiedź. Ciągle pytałam. Widziałam w jej oczach to że zaraz nie wytrzyma i mi powie. Cóż... Po prostu byłam ciekawa jakim cudem zaprosił ją ten piosenkarz. Gdy zaprosił ją Jacob to jakoś mi powiedziała. No ale to było coś zupełnie innego.

Bella? Spoko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz