poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od Harley CD. Quinlan

Gdy tylko zadzwonił dzwonek, wrzuciłam książki do torby i wyszłam z sali. Czułam się dzisiaj słabo i żeby nie usnąć na lekcji po prostu sobie rysowałam. Ona na prawdę myśli, że pisałam? Pfff... Śmieszna jest. Myśli, że ja Harley Darcy Carter będzie pisać te głupstwa? Przepchnęłam się przez tłum i weszłam do toalety. Poprawiłam bordową szminkę i wyjrzałam przez okno. Jeszcze tylko pięć lekcji. Z wygrywem na twarzy zostawiłam torbę pod salą gdzie mamy lekcję i zeszłam na dół żeby kupić sobie batonika zbożowego. Zobaczyłam, że w kolejce do sklepiku stoi Quinlan.
-Ty serio myślisz, że przepisywałam te głupstwa?- Odchrząknęłam w jej kierunku.
-Tak to przynajmniej wyglądało- uśmiechnęła się głupio.
-To przykro mi, ale nie masz racji. Rysowałam sobie bo mam słaby dzień i po prostu bym zasnęła- odpowiedziałam i zapłaciłam za batonika. Rozerwałam opakowanie i małymi kęsami zaczęłam go jeść.
-Czyli Ty też uważasz, że nauczyciele gadają bzdury?- Zapytała dziewczyna.
-Uważaj bo uwierzę im, że z genu ee nie może wyjść kasztan- burknęłam i zaczęłam udawać babkę od biologii.

Quinlan? BW, mega ostre BW, i brak pomysłu na jakikolwiek odpis :c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz