sobota, 10 grudnia 2016

Od Dylana cd. Belli

Wstałem rano, przez ten głupi budzik! Powiedziałem ospałym głosem:
-Przecież miałem Valaxa nakarmić... Obiecałem mu że po jedzeniu pójdziemy na spacer... Dobra, to trzeba iść.- Ubrałem się i podszedłem do psa. Valax już dawno nie spał, znudzony leżał na swoim posłaniu, jak mnie zobaczył normalnie oszalał. Zaczął na mnie skakać, aż mnie przewrócił, zaczął mnie lizać po twarzy... Powiedziałem:
- Valax, psiaku, uspokój się! Bo nie pójdziemy na spacer!
Pies był smutny, pomógł mi wstać, a następnie usiadł obok mnie i patrzył mi się w oczy jakby chciał mnie zahipnotyzować. Odpowiedziałem na to:
- Hipnoza? To nie dla mnie psiaku!
Valax zaczął powoli machać ogonem, ciągle szybkość machania ogonem wzrastała, jak już ogonem bardzo szybko machał... Skoczył na mnie znowu.
- Dobrze, jak tak bardzo chcesz, to idziemy! 
Założyłem mu smycz i wyszliśmy. Pomyślałem czy przypadkiem kogoś nie spotkam... Fajnie by było. Dość długo spacerowaliśmy a nikogo nie spotkałem. Byliśmy w parku, usiadłem sobie na ławce i sprawdzałem telefon.

Bella?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz