-Widocznie cię polubiła zazwyczaj nie daje się nikomu pogłaskać.
Valerio spojrzał na Antazje z zdziwieniem widocznie myślał że Antazja to grzeczna klacz która zawsze grzecznie stoi i robi co jeździec chce.
Po czasie skończyłam moją arabkę czesać czyli Antazje więc zabrałam ją na polane by sobie poskubała trawę.
Valerio zrobił to samo z swoją klaczą.
Nagle zbliżył się do mnie źrebak.
Podskoczyłam aż ponieważ nie było w pobliżu koni.
Valerio też się zdziwił ale z opanowaniem powiedział:
-Chyba się malec zgubił choć poszukamy jego matki.
Szybko wskoczyłam na Antazje i rozwiązałam jej sznur a natomiast uwiązałam źrebaka.
-Co ty zamierzasz?-zapytał się Valerio
Ja natomiast szybko odpowiedziałam:
-Zamierzam go zaprowadzić do jego matki
-Jak to bez siodła i uzdy?-zadał pytanie Valerio dosyć zadziwiony
-Tak nie pójdzie źrebak za nami ja to wiem a Antazja już parę razy jechała bez niczego-odparłam mocno trzymając się grzywy mojej klaczy.
-No dobra ale nie odpowiadam za twój upadek-wymamrotał
Ja jednak nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam galopem.
Valerio jechał za mną.
Źrebak był bardzo szybki dlatego nie musiałam zwalniać.
Po kilku min. zobaczyłam konie.
Zsiadłam i zabrałam źrebaka.
Nagle podbiegła do mnie wściekła klacz.
Szybko odwiązałam źrebaka i oddaliłam się razem z Valerio.
Szybko klacz razem z źrebakiem uciekły emocje dały górę dla tego poleciały mi po policzku łza.
Valeriiioo ? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz