- Wszytko gra?- spytałem
Jennifer spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Jedna spłynęła po jej policzku. Dziewczyna szybko otarła ją.
- Chodź. Trzeba się rozerwać- powiedziałam i podszedłem do drzwi
Jennifer dalej stała na środku pokoju i patrzyła na mnie pustym wzrokiem. Przewróciłem oczami i uśmiechnąłem się. Podszedłem do dziewczyny, złapałem ją za rękę i pociągnąłem za sobą.
W dość szybkim tępie wyszliśmy z internatu. Gdy stanęliśmy przed drzwiami wyjściowymi z budynku, okazało się, że zapomnieliśmy kurtek. Szybko wróciłem po nasze kurtki. Wyszliśmy na żwirową drogę, która była biała do śniegu. Akurat zaczął pruszyć śnieg. Niedługo ślady, które zostawiają konie, zwierzęta leśne czy też my, zostaną przykryte przez śnieg. Jennifer nie wiedziliście dokąd idziemy, ale instynktownie udała się w kierunku stadniny. Stanąłem i czekałem, aż dziewczyna się zorientuje, że tam nie idziemy. Po kilku krokach, którym towarzyszył dźwięk deptanego, "skrzypiącego" śniegu, dziewczyna odwróciła się z lekkim zdziwieniem na twarzy.
- A my nie do...- spytała i wskazała ręką za siebie, na stajnie
Pokręciłem głową.
- Nie. Kobieto konie masz na co dzień- powiedziałem rozbawiony- Zapraszam w tamtą stronę- wskazałem parking
Jennifer ruszyła w tamtym kierunku.
Jechaliśmy drogą w stronę miasta. Śnieg zaczął padać coraz mocniej, przez co widoczność była ograniczona.
- Zapewne jesteś do czegoś przydzielona na bal?- spytałem przerywając ciszę
Jennifer jakby ocknęła się z transu.
- C...Co?- spytała
- Dziękuje za uwagę- skomentowałem żartobliwie
Dziewczyna westchnęła tylko. Zapewne myślała o tym telefonie, który otrzymała po treningu.
- Powtórzysz pytanie?- powiedziała po chwili i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy
- Do czego jesteś przydzielona na bal?- spytałem ponownie na prośbę Jenn
- Chyba jakieś ozdoby, ale nie jestem pewna- odparła i wzruszyła ramionami
Zaśmiałem się pod nosem.
- Skoro jesteś taki mądry- zaczęła i udała oburzoną- To ty czym się zajmujesz?- dokończyła
- Szczerze ci powiem, że sam nie wiem- odparłem
Jennifer zaśmiała się, ale ja nie widziałem w tym nic śmiesznego. No dobra, może trochę.
Teraz przyszła do mnie myśl o feriach. Nie wiedziałem co będę robił. Nie wiedziałem czy rodzice mają jakieś plany czy jak. Z tego co wiem, zapewne każda jedna jednostka, która uczy się i trenuje w Morgan gdzieś wyjedzie. Będzie tu strasznie pusto i cicho. Tak jak na początku.
- Robisz coś w ferie?- spytałem nagle i spojrzałem na dziewczynę, na chwilę odrywając wzrok od jezdni
I o to chyba nie powinienem pytać. Jennifer z tej radosnej dziewczyny, którą była dosłownie przed sekundą, nagle spochmurniała.
Jenn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz