wtorek, 27 grudnia 2016

Od Cole'a CD Jasmine

Wróciłem z kolacji. Nie miałem co robić. To znaczy miałem. Tony lekcji. Zeszyty, książki i wypracowania przyciągały mnie swoimi niewidzialnymi mackami, ale jakby to powiefzieć umiałem je zignorować. Postanowiłem za to udać się do stajni. Wziąłem pierwsza lepsza książkę, która niedawno zacząłem czytać, ubrałem buty i kurtkę i poszedłem w stronę budynku.

Usłyszałem kroki. Przerwałem swoją ciekawą lekturę i spojrzałem w górę. Myślałem, że mógł to hyc któryś ze stajennych albo instruktorów, ale była to Jasmine.
- Co tu robisz?- spytała zdziwiona dziewczyna
- To samo pytanie mógłbym zadać tobie- odparłem i wróciłem do lektury
Jasmine westchnęła i poszła dalej. Z tego co pamietam kilka boksów dalej znajdował się jej wierzchowiec. Pewnie udała się właśnie do niego. Nie miałem zamiaru im przeszkadzać. I tak za chwile chciałem się zbierać. Wolałem swoje wygodne  i ciepłe łóżko niż twardy grund boksu. Chociaż zapach koni mnie uspokajała i bardzo go lubiłem. Avenger schylił się i obwąchał moją książkę. Siedzę tu od dobrej godziny, a ten dopiero teraz zainteresował się jakimś dziwnym i nowym przedmiotem, który trzymam w rękach i poświęcam mu tyle uwagi, zamiast skupić się na nim.
Zaśmiałem się i zamknąłem ksziążke. Pogładziłem konia po pysku, na co parsknął. Wstałem z ziemi i otrzepałem z siebie słomę.
- Do zobaczenia jutro- klęknąłem konia przyjaźnie po szyi

Jasmine? BW taki wogole że nie podchodź xdd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz