- Może. - mruknęłam.
Powiesiłam ją, bo miała przynieść mi szczęście. Czy przyniosła? Na razie mam pecha... Chłopak w międzyczasie zaśmiał się cicho i podszedł do mnie. Oparł swoją dłoń na moim biodrze. Uśmiechnął się zadziornie, a ja odwzajemniłam gest. Ucieszyło go to i zbliżył swoje wargi do moich. Musnął mnie kilka razy, więc przygryzłam wargę. Zachęciło go to i pocałował mnie. Odwzajemniłam gest i uśmiechnęłam się.
- Mogę się zgodzić na powrót. - zaśmiałam się i znów przygryzłam wargę. Przypadkiem.
Luke zbliżył się i do mojego ucha szepnął:
- Nie kuś.
Zaśmiałam się. Chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy spowrotem na salę. Kiedy weszliśmy DJ zapowiedział wolny taniec. Wszyscy zbliżali się do siebie. My zrobiliśmy to samo. Zbliżyłam się do chłopaka i zawiesiłam mu ręcę na szyi. Jego dłonie powętrowały na mojej talii. Czułam się wyjątkowo. Chciałam zostać tak na długo. Położyłam głowę na ramieniu chłopaka nie zbaczając z rytmu. Niestety kiedyś ta chwila musiała się skończyć. Mężczyzna zmienił piosenkę na znacznie szybszą. Ziewnęłam, ale zaczęłam tańczyć. Luke zaśmiał się i poszedł moimi śladami. Bawiliśmy się swietnie, ale robiłam się zmęczona. Kiedy wybiła północ nie miałam ochoty na szybsze tańce. Siedziałam przy stoliku.
- Luke? - przerwa na ziewnięcie. - Zmęczona jestem. - wyciągnęłam rączki. - Pomóż mi wstać. - Zrobiłam psie oczka i ziewnęłam.
Chłopak pomógł mi wstać. Ledwo trzymałam się na nogach, ale podtrzymywał mnie Luke. Chwiejąc się wyszłam z sali. Ledwo co doszliśmy do akademika. Usiadłam na schodach razem z chłopakiem. Oparłam głowę na jego ramieniu i zauważyłam uśmiech na jego twarzy. Przymknęłam oczy i odpłynęłam. Myśłałam o pokoju. Ale przecież nie mam kluczyków... Sa prawdopodobnie gdzieś połamane i zardzewiałe. Połamały się, kiedy upadłam na poncz. Kurwa! Będę musiała spać u kogoś... Ale.... u kogo? Przecież sekretarki nie ma o tej godzinie! Obudziłam się.
- Luke! Ja... nie mam kluczyków. - ziewnęłam. - są połamane.. - znowu ziewnęłam. - Złamały się gdy upadłam na poncz. - powtórzyłam gest. - Nie mam gdzie spać... - Spojrzałam się w jego oczy i ziewnęłam... - A sekretarki i nauczycieli nie ma o tej. - ziewnięcie - godzinie.
Lukuś? Zaproś Bells do siebie na noc :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz