czwartek, 22 grudnia 2016

Od Belli cd. Luke'a

- Nie musisz być dla mnie taka niemiła - zmarszczył brwi i otworzył drzwi. - Przecież nic ci nie zrobiłem. - dodał, a mnie wprost zamurowało.
- Przepraszam... - wyszeptałam łamiącym się głosem. - Ale ostatnio ktoś mnie zranił. Z resztą nie tylko mnie. - chłopak posłał mi pytające spojrzenie. - Omijaj Jacoba Woodsa. Jest na mnie wściekły i jak zobaczy, że koleguje się z nowymi prawdopodobnie zrobi coś złego. - znowu wyszeptałam. - To ja... już pójdę... Jakbyś czegoś potrzebował jestem u siebie i myślę co założyć na jutrzejszy bal i czy w ogóle tam iść.
Udałam się do mojego pokoju. Nawet nie zwróciłam uwagi na psa. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej sześć sukienek.
Przymierzyłam pierwszą. Wydawała mi się trochę sztywna. Zdecydowanie odpada...
Założyłam drugą. Doprawdy jest bardzo ładna. Nad nią się zastanowię.
Włożyłam trzecią. Jest wygodna co mnie bardzo cieszy, a do tego jej kolor jest cudny. Nad nią również muszę pomyśleć.
Czwarta jest różowa. Co prawda podkreśla mi jasną cerę, ale jeszcze nie jestem pewna czy nie stanie się jednością z moim ciałem. Bo jednak trochę bardzo jest podobna do mojej skóry... Muszę się zastanowić.
Piąta również jest niebieka, tylko tamta była miętowa. Ale jest strasznie długa... Chyba nie nadaje się na tą okazję...
Założyłam ostatnią, szóstą sukienkę. Dosięgała mi do kostek. No nie wiem co o niej myśleć...
Nagle usłyszałam pukanie. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W nich stał Luke. Kurwa... Czyli strój odpada bo ktoś mnie już w nim widział...
- Hej, zapomniałem cię o coś spy.... Wow. - zamilknął.
- Tak, wiem, że wyglądam okropnie! - poczułam mieszankę smutku z przygnębieniem i szczyptą złości. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Hey, nie płacz. - uśmiechnął się i otarł słone krople.

Lukey? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz