Gdy tylko przekroczyłam próg pokoju, rzuciłam się na łóżko chowając twarz w miękkich poduszkach. Moje policzki pokrył rumieniec spowodowany towarzystwem Max'a, któremu zaskakująco łatwo udało się mnie oszukać w kwestii wyjścia na bal. Gdy powiedział, że już jest z kimś umówiony moja pewność siebie spadła do poziomu zerowego, jeśli nie niżej. Jednak chwilę później znów podskoczyła do normalnego stanu, a serce zatrzepotało radośnie, za co zganiłam się w duchu. Moja reakcja była zdecydowanie zbyt entuzjastyczna. Westchnęłam cicho zsuwając się z posłania i skierowałam się w stronę łazienki. Musiałam zmyć z siebie makijaż, a razem z nim stres dzisiejszego dnia. Włosy spięłam w niedbałego koka i usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Z uśmiechem na ustach oglądałam zdjęcia. Nie tylko z rodziną, ale również z paczką przyjaciół, których tam zostawiłam. Roześmiane twarze kolegów i koleżanek wywołały u mnie niezbyt mocną falę smutku, który po chwili zastąpiła radość. W końcu będę mogła zobaczyć ich w święta.
Nagle do moich uszu dotarł cichy dźwięk skrzypiec, jakby czymś stłumiony. Spojrzałam na swój instrument, jakby chcąc upewnić się czy jakieś demony nie zaczęły bawić się w filharmonię. Nie zauważywszy jednak żadnych działaś istot nadprzyrodzonych, wyszłam na korytarz. Podążając tropem muzyki, dotarłam pod drzwi Max'a. Zaskoczył mnie ten fakt, bowiem nie podejrzewałam szatyna o umiejętność gry na skrzypcach, zwyczajnie nie potrafiłam go sobie z nimi wyobrazić. Niepewnie zapukałam do drzwi pokoju nr 49, czekając aż chłopak je otworzył.
- Siemka - uśmiechnęłam się szeroko, widząc jego zaskoczenie i wślizgnęłam się do środka. Byłam w jego pokoju po raz pierwszy, przez co poczułam, że teraz jeszcze lepiej go znam. Od razu w oczy rzuciło mi się szklane terrarium z gekonem w środku. Obróciłam się, o mały włos nie przewracając Max'a, na którego wpadłam.
- Uważaj - przytrzymał mnie, a ja zaczerwieniłam się po raz kolejny tego dnia.
- Um... dzięki - wzięłam głęboki wdech i odsunęłam się od szatyna. - Od dawna grasz na skrzypcach?
Zmiana tematu, brawo Sam.
- Jakiś czas - usiadł na łóżku, odkładając instrument na bok.
- Grałeś "Radioactive", zgadłam? - spytałam, zerkając ukradkiem na nuty.
- Znasz to? - zgarnął kartki i podniósł na mnie wzrok.
- Naturalmente - odpowiedziałam po włosku, z zadowoleniem wymawiając słowa w swoim ojczystym języku. Lubiłam jego miękkość i dźwięczność, był niczym muzyka. - Tylko totalne bezguścia tego nie kojarzą.
Uśmiechnął się, opierając plecy na wezgłowiu.
- Zagrasz? - zapytałam, muskając palcami struny, a następnie wyciągnęłam ku niemu instrument.
Maxiu? <3
Nagle do moich uszu dotarł cichy dźwięk skrzypiec, jakby czymś stłumiony. Spojrzałam na swój instrument, jakby chcąc upewnić się czy jakieś demony nie zaczęły bawić się w filharmonię. Nie zauważywszy jednak żadnych działaś istot nadprzyrodzonych, wyszłam na korytarz. Podążając tropem muzyki, dotarłam pod drzwi Max'a. Zaskoczył mnie ten fakt, bowiem nie podejrzewałam szatyna o umiejętność gry na skrzypcach, zwyczajnie nie potrafiłam go sobie z nimi wyobrazić. Niepewnie zapukałam do drzwi pokoju nr 49, czekając aż chłopak je otworzył.
- Siemka - uśmiechnęłam się szeroko, widząc jego zaskoczenie i wślizgnęłam się do środka. Byłam w jego pokoju po raz pierwszy, przez co poczułam, że teraz jeszcze lepiej go znam. Od razu w oczy rzuciło mi się szklane terrarium z gekonem w środku. Obróciłam się, o mały włos nie przewracając Max'a, na którego wpadłam.
- Uważaj - przytrzymał mnie, a ja zaczerwieniłam się po raz kolejny tego dnia.
- Um... dzięki - wzięłam głęboki wdech i odsunęłam się od szatyna. - Od dawna grasz na skrzypcach?
Zmiana tematu, brawo Sam.
- Jakiś czas - usiadł na łóżku, odkładając instrument na bok.
- Grałeś "Radioactive", zgadłam? - spytałam, zerkając ukradkiem na nuty.
- Znasz to? - zgarnął kartki i podniósł na mnie wzrok.
- Naturalmente - odpowiedziałam po włosku, z zadowoleniem wymawiając słowa w swoim ojczystym języku. Lubiłam jego miękkość i dźwięczność, był niczym muzyka. - Tylko totalne bezguścia tego nie kojarzą.
Uśmiechnął się, opierając plecy na wezgłowiu.
- Zagrasz? - zapytałam, muskając palcami struny, a następnie wyciągnęłam ku niemu instrument.
Maxiu? <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz