Strony

sobota, 24 grudnia 2016

Od Pain do Ethana

Chłodne powietrze musnęło moje policzki zaraz po tym, jak otworzyłam drzwi wyjściowe budynku z pokojami. Mocniej naciągnęłam rękawy bluzy na rękach, zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w kierunku budynku stajni.
Zmarznięta trawa głośno skrzypiała pod moimi stopami, nikogo jeszcze na zewnątrz nie było, miałam nadzieję, że na ujeżdżalni również nikogo nie spotkam. Chciałam potrenować. W spokoju. Tylko ja i Another Chance, która jeszcze nie do końca zaaklimatyzowała się w nowym domu.
Otworzyłam drzwi siodlarni, i właśnie w tym momencie mocny przeciąg spowodował zatrzaśnięcie się otwartego w pomieszczeniu okna. Stajenni, albo któryś z uczniów musiał zapomnieć o jego zamknięciu na noc.
Odszukałam cały sprzęt klaczy, wzięłam jeszcze zestaw do pielęgnacji, następnie poczłapałam wprost do boksu kobyły.
- Witam panią - szepnęłam, odkładając wszystko na przeznaczone do tego wieszaki. 
Otworzyłam zasuwę boksu, wchodząc do środka. Nasunęłam klaczy kantar na nos i wyprowadziłam ją na korytarz, przypinając ją w przejściu. Zaczęłam od wyczyszczenia jej sierści, która była nieziemsko okurzona. Następnie przeszłam do wyczyszczenia kopyt.
Nadszedł czas na najgorsze, czyli prościej mówiąc siodło. I popręg.
Another Chance wyczuwając, co się szykuje, zaczęła zadzierać łeb do góry i podstawiać zad.
Między innymi dlatego nie mogłam przywiązywać jej do normalnych stanowisk.
Zarzuciłam klaczy na grzbiet czaprak, wygładzając go dokładnie. Ta uniosła przednie kopyta (na tyle, na ile jej uwiązy pozwalały) i uderzyła nimi Z całej siły o posadzkę.
- Spokój - mruknęłam, starając się nie stracić cierpliwości.
Wdech, wydech, wdech, wydech...
Zamachnęłam się i ułożyłam siodło na grzbiecie klaczy. Ta zarżała zdenerwowana, ukazując mi swoje ostre zęby.
Ściągnęłam popręg w dół i podpięłam go na tyle, ile było to możliwe. Antoher specjalnie wstrzymała powietrze.
Zakładanie ogłowia poszło bardzo sprawnie. Ściągnęłam wodze z szyi kobyły, zsunęłam kantar na posadzkę i przewiesiłam go przez znajdujący się naprzeciwko, pusty boks. 
Wyprowadziłam klacz ze stajni, wtedy na podjeździe pojawił się samochód z przyczepą. Zatrzymałam zwierzę i obserwowałam, któż to zawitał do Morgan University.

Ethan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz