-Idziemy pieszo- odparła dziewczyna, nie czekając nawet na moją relacje
-Cole, gdzie jesteśmy? -Zapytała Jenn chwytając mnie za rękaw
-Nie wiem Jenn, nie wiem-Odparłem rozglądając się. Było bardzo ciemno. Widoczność była ograniczona. Przystanęliśmy na chwilę. W lesie bardzo łatwo się zgubić. Nie miałem bladego pojęcia, w którą stronę idziemy. Nie widziałem lini horyzontu. Nagle, Jennifer robiąc krok w przód, również zniknęła.
- Jennifer? - krzyknąłem zsuwając się powoli ze wzgórza.
-Nic mi nie...- odparła zniesmaczona
Gdy dobiegłem do dziewczyny leżała już na wpół przytomna.
- Jenn?- przykucnąłem przy niej- No nie odlatuj mi tu!- odparłem, ale dziewczyna już i tak nic nie słyszała
Zauważyłem, że dziewczyna ma dosyć sporą ranę na nodze. Obficie krwawiła. Trzeba było to jakoś zatamować. Wziąłem swój koc i owinąłem nim ciasno nogę nad raną, aby krew nie
Wstałem i rozejrzałem się dookoła. Gdzie my kuźwa jesteśmy? Chyba nie odjechaliśmy tak daleko od akademii? Próbowałem coś znaleźć. Nagle przypomniałem sobie o tym co zrobiłem w wakacje. Ale czy to było w tej okolicy? W wakacje gdy zapoznawałem się z terenami na grzbiecie konia, miałem również oznaczyć szlaki, którymi można jeździć w teren, alby nikt się przypadkiem nie zgubił. Zachciało mi się śmiać. Co ja mam teraz zrobić? Wyciągnąłem z kieszeni telefon. Nie kapała już niego woda, ale wiedziałem, że będzie mi potrzebny nowy. Schowałem ją do kieszeni. No cóż trzeba pójść dalej, a nóż coś się znajdzie.
Kurde mieliśmy tej nocy szczęście w nieszczęściu. Odnalazłem drogę powrotną, ale jednak wolałem poczekać na Jenn, w jednej z drewnianych "domków" myśliwego (? Xd) obok którego stała ambona. Czekałem cierpliwie na krześle. Zdjąłem mokra kurtkę. Bluzka i spodnie dalej były wilgotne. Przechodziły mnie zimne i nieprzyjemne dreszcze. Nigdy wiecej. Dziewczyna poruszyła się na kocu, który leżał na ziemi wraz z nią. Poruszyła nieznacznie ręką, spojrzała na mnie i wymusiła na sobie uśmiech.
- Wiem gdzie jesteśmy- odparłem cicho
Dziewczyna odetchnęła z ulgą, ale to przeszło po chwili gdy zobaczyła swoją nogę.
- Nieźle oberwalaś. Nie wiem co ty tam zrobiłaś w tak krokiem czasie- powiedziałem i oparłem się o drewaniana oparcie krzesła- Nie miałem jak wezwać pomocy- dodałem- Dasz rade isc sama?- spytałem po chwili ciszy z powagą i wyprostowałem się na krześle
Jenn? Teraz ja cb poterroryzuje - masz godzine jak nie kupujesz mi żelki xdd :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz