Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Noaha CD Harley

Minęło jakieś dwadzieścia minut od kiedy przyszedłem do stajni. Wyszliśmy wraz z dziewczyną w równym tempie ze stajni. Weszliśmy na grzbiety koni. Poklepałem Nigerię po szyi na znak, że wszystko jest okej i ma się nie denerwować. Jesteśmy tutaj naprawdę krótko i klacz pewnie jeszcze sporo czasu przystosowanie się. Młody ogier stał pomiędzy koniem moim, a tym należącym do Harley.
- To gdzie jedziemy? - zapytałem dziewczyny z racji, że sam nie wiem co tutaj się znajduje.
- Można pojechać nad jezioro - powiedziała, a ja kiwnąłem głową na znak, że się zgadzam.
- Prowadź - dopowiedziałem jeszcze.
Harley już bez słowa ruszyła przed siebie. Potem kłusował Diamond, a na końcu znajdowałem się ja wraz z Rią. Jechaliśmy nie za szybko aby źrebak mógł nadążyć. Na początku mijaliśmy jedynie pola. Potem jednak wjechaliśmy w las. Tam dziewczyna zwolniła do stępu. Powoli przemierzaliśmy trasę. Miałem tylko nadzieję, że żadne dzikie zwierzę nie zastąpi nad drogi. Moje modły chyba zostały wysłuchane, bo przebyliśmy trasę bez przeszkód. Wyjechaliśmy na ogromną polanę. Z tego co zarejestrowałem z krzyków Harley to zaraz za nią znajduje się cel naszej podróży. Ja postanowiłem nieco się rozluźnić. Zjechał trochę na bok. Puściłem wodze Nigerii i przytuliłem się do jej szyi. Pozwoliłem jej samej zadecydować. Klacz momentalnie puściła się galopem. Mocno ścisnąłem w rękach jej grzywę aby przypadkiem nie spaść. Mogąc tak pędzić przed siebie na koniu czułem się... wolny? Tak to odpowiednie słowo. Czułem się w końcu wolny. Zaśmiałem się cicho. W takim stanie nie martwiłem się niczym. Wszystkie moje problemy odchodziły precz. Byłem tylko ja i Nigeria. Jednak jak to się mówi. Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Polana się skończyła, a klacz zwolniła. Westchnąłem i ponownie chwyciłem wodze. Poczekałem na Harley, która już po chwili znalazła się obok mnie. Jechaliśmy dalej. Znowu przez las. Jednak tym razem zajęło nam to tylko chwilę. Wyjechaliśmy z niego dość szybko. Przed moimi oczami zaczęło formować się jezioro. Uśmiechnąłem się do siebie. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się będąc na miejscu. Zeskoczyłem z klaczy. Przywiązałem ją do pobliskiego drzewa. Podszedłem do brzegu jeziora. Położyłem się trawie i po prostu zacząłem wpatrywać w niebo. 

Harley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz