Siedziałam nieruchomo na siedzeniu samochodu. Mimo , iż polubiłam Cole'a w tej chwili miałam ochotę zakleić mu usta taśmą.Zacisnęłam dłoń i poprawiłem czapkę.W pewnej chwili coś we mnie pękło.Czułam się tak, jakbym zsuwała się z kamienistego zbocza a nawet najmniejszy okruch skalny zadawał mi dotkliwe rany. Samochód zatrzymał się, a ja uderzyłam głową o siedzenie.Czułam się tak bezwładnie, jakby mi podali środek zwiotczający.Cole wysiadł i otworzył mi drzwi.
-Dzięki - Szepnęłam jak najciszej się dało. Właściwie nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Dookoła rozciąga się bezkres pól i otwartego terenu.Zebrałam trochę śniegu i ulepiłam niewielką śnieżkę, po czym wycelowałam w nieświadomego Cole'a.Biały puch wpadł wprost do jego kaptura, jakiż miałam ubaw patrząc , jak podskakuje próbując wyciągnąć śnieg spod kurtki.Chłopak chciał zemsty, wiedziałam to.Natychmiast zaczęłam uciekać śmiejąc się do rozpuku. Coś pode mną zatrzeszczało, wiedziałam że coś się kroi. Szybkim ruchem odgarnęłam warstwę śniegu i moim oczom ukazał się cienki lód.Cole skorzystał z okazji i trafił śnieżką prosto w moją twarz.
-Cole, mamy problem - Spanikowana próbowałam utrzymać się na lodzie, z resztą na próżno.Efektownie upadłam na cztery litery, a lód zacząć w szybkim typie pękać.Odepchnęłam się i błyskawicznie znalazłam się obok Cole'a.Chłopak pomógł mi wstać i gdy spróbowałam ruszyć do przodu odbiłam się od niego chwytając go za rękę i upadają na lód. Znów coś trzasnęło, tylko że teraz oboje leżeliśmy na lodzie, więc wzrosło prawdopodobieństwo wpadniecie do wody.Ponownie ten irytujący dźwięk.Po chwili poczułam, że pod Cole'm pęka lód.Pchnęłam go szybko, a ten potoczył się na ląd.Kiedy moja noga powoli zaczęła zanurzyć się w wodzie, poczułam niemiłosierny strach.Poruszyłam się nieznacznie , co było najgorszym błędem w moim życiu.Pokrywa lodowa pękła a ja momentalnie znalazłam się pod wodą.Nie zdążyłam zaczerpnąć powietrza, więc po chwili zaczęłam się dusić.Uratował mnie jedynie fakt,że Cole był niedaleko.Wtedy najwyraźniej z braku tlenu straciłam przytomność.Obudziłam się, i to w samą porę.Uchyliłam nieznacznie powiekę i dostrzegłam zbliżającą się twarz chłopaka.Zrobiłam gwałtowny unik, przez co nie doszło do niekomfortowej sytuacji.Cole wpadł do śniegu , a ja odepchnęłam go nieznacznie.Zaśmiałam się cicho. Chciał zrobić to z potrzeby, czy... Jenn , nie myśl o tym, w końcu jest tyle dziewczyn, nie zaprzątaj sobie tym głowy.Zrobiło mi się zimno, a mokre ubrania powodowały jeszcze bardziej dokuczliwy chłód.
<Cole?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz