Stałem oparty o drzwi od strony kierowcy i bawiłem się trzymanymi w palcach kluczami. Czekałem tak już kilka minut, kiedy moją uwagę zwrócił dźwięk zatrzaskiwanych drzwi akademika. Podniosłem szybko wzrok licząc, że to Sammy, ale to niestety niebyła ona tylko Cole, syn właścicieli. Wróciłem do zabawy kluczami rozmyślając co zamierzam robić w mieście. Pomóc Sam kupić prezent dla rodziny, dla taty i Sammy'ego też by się przydało coś kupić i… Moje myśli rozwiał głos dziewczyny.
- Jestem! – zawołała biegnąc truchtem w moją stronę
- Panna Garcia! Jak zwykle punktualnie – uśmiechnąłem się
krzywo, na co w odpowiedzi Sam pokazała mi język
Zauważyłem, że ma odrobinę mocniejszy makijaż, który podkreślał jej piękne i hipnotyzujące oczy oraz pełne usta. Mimo mroźnego powietrza, gdzie miałem wrażenie, że zaraz odpadnie mi nos, poczułem subtelne perfumy.
Samantha rzuciła okiem do torebki w celu upewnienia się czy
aby na pewno ma wszystko. Okazało się, że zapomniała zabrać portfela.
- Potrzymaj, zaraz wracam – zawiesiła swoją torebkę na mojej
ręce i pobiegła z powrotem
Mimowolnie się uśmiechnąłem. Pociągnąłem za klamkę w
drzwiach mojej pomarańczowej Hondy i płynnym ruchem usiadłem na siedzeniu z
jedną nogą trzymaną wciąż na ziemi. Torebkę dziewczyny położyłem na siedzenie
obok. Sammy wybiegła pospiesznie przez drzwi i o mały włos zderzyłaby się z
Lilian – naszą sekretarką. Widziałem jak dziewczyna przeprasza kobietę i
truchta w moją stronę. Wsiadła od strony pasażera.
- Spokojnie, mamy prawie cały dzień – powiedziałem zamykając
drzwi i zapinając pasy
Przekręciłem kluczyk w stacyjce uruchamiając silnik, który
charakterystycznie zaburczał. Zręcznie zawróciłem samochód i ruszyłem w stronę
bramy wjazdowej, tam droga była już asfaltowa. Mijaliśmy ośnieżone gałęzie
drzew i krzewów w ciszy. Postanowiłem ją przerwać i włączyć radio. Kliknąłem
pierwszą lepszą stację i rozpoznałem wpadającą w ucho melodię zaczynającej się
świątecznej piosenki, Sammy najwyraźniej również.
- Do świąt jeszcze pół miesiąca,
a oni już puszczają bożonarodzeniowe piosenki – mruknęła, kątem oka zauważyłem,
że wystukuje palcami cicho jej rytm
- Mhm, też zauważyłaś, że co roku
jakoś zaczynają coraz prędzej? Już pod koniec listopada przygotowywali się do
dekoracji sklepów – odparłem chcąc pociągnąć jakiś temat
Droga zakręcała lekko w lewo i
staczała się powoli z górki. Przekręciłem kierownicę chcąc wykonać skręt, poczułem
jak samochód w ogóle nie skręca. Skręciłem mocniej, włączył się ABS, wcisnąłem
do końca hamulec.
- Co jest? – Sam spytała spoglądając
w moją stronę – Co robisz?
- Próbuję skręcić, ale jest za
ślisko… - nie dokończyłem bo właśnie ześlizgnęliśmy się do ogromnej zaspy – Cholera
Poczuliśmy jak auto się
zatrzymuje na kupie mokrego śniegu. Pięknie. Wyłączyłem silnik, odpiąłem pasy
bezpieczeństwa i z trudem otwarłem drzwi. Kiedy wydostałem się już na zewnątrz
oceniałem sytuację. Na szczęście nie było tragicznie. Wystarczyło odkopać nieco
koła samochodu i wyjechać. Całe szczęście, że mam napęd na cztery.
- Sam, zaciągnij ręczny! –
poleciłem dziewczynie, a ona wykonała polecenie obserwując mnie z wnętrza auta
Samantha domyśliła się co chcę zrobić,
chciała wyjść i mi pomóc, lecz gestem pokazałem żeby została w środku. Wyciągnąłem
rękawiczki z kieszeni, ubrałem je i zabrałem się do odkopywania samochodu. Powoli,
kawałek po kawałku odrzucałem sklejony śnieg. Kiedy opony były mniej więcej
odkopane wróciłem do auta. Włączyłem ponownie silnik, wrzuciłem wsteczny i
przycisnąłem pedał gazu. Koła kręciły się w miejscu.
- No dalej… - wymruczałem
zachęcająco, o dziwo samochód zareagował na moją prośbę
- W końcu – westchnęła Sammy
uśmiechając się
- Przynajmniej nie musimy tutaj nocować
– rzuciłem żartobliwie wracając z powrotem na oblodzoną drogę
W miasteczku…
Na szczęście ruchliwsze drogi
pozostały czarne, więc już bezproblemowo dojechaliśmy do miasteczka. Zaparkowałem
na odśnieżonym parkingu przed sklepem spożywczym. Ze sklepowej witryny
uśmiechał się w naszą stronę białobrody mężczyzna w czerwonym przebraniu.
Sam? Resztki BW nadal trzymają xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz