-Kolejna propozycja nie do odrzucenia - uśmiechnęłam się.
Bella zaśmiała się i zaczęła mi opowiadać o tym jak bardzo by chciała aby na balu, Jacob ją pocałował. Nie powiem, bo sama miałam nadzieję na to, że mój status zmieni się z "to skomplikowane" na "to coś więcej". Taaa... Cała sytuacja z Cole'm była dziwna i dość niezręczna. Przynajmniej w moim skromnym odczuciu. Jasne, że się zgodziłam na bal. Jednak to nie zmniało faktu, iż coraz bardziej się denerwowałam, że coś zrobię nie tak. Obrażę go. Albo, że robi to tylko dla jakiegoś głupiego zakładu z kolegami. Bella chyba zauważyła, że jestem nieobecna, bo zaczęła opowiadać coś o tańczących jednorożcach w strojach Katy Perry.
-Wiesz że takie są w Chicago? - kontynuowała.
-Hym? Co? A tak jasne... Są w Chicago - wyrwałam się z zamyślenia.
-Czy ty w ogóle mnie słuchałaś? - zapytała.
Zaprzeczyłam.
-No więc co zaprząta twoje myśli? - dodała.
-Cole. Bal. Uczucia - westchnęłam.
Chciałabym aby teraz moja mama tu była. Albo brat. On zawsze umiał mi pomóc z chłopakami bo sam był płci męskiej.
Bella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz