Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a

Przesunęłam palcami po klawiszach. Były zakurzone, aczkolwiek nie zablokowane. Zauważyłam napis złożony ze złotych liter. Anthony Stewart & Music Company.
-Kim był Anthony Stewart? - zadałam pytanie.
-Nie jestem pewien. Nigdy nie zwróciłem uwagi na ten napis - Cole wzruszył ramionami.
Jednak ja zwracałam uwagę na każdy drobny szczegół instrumentu. Wykonany był z drewna jesionu, co jest raczej rzadko spotykane. Pokrywały go złote zdobienia, przedstawiające konie, pianina i nuty. Byłam zachwycona każdym detalem tego instrumentu. Jeszcze nigdy nie widziałam tak dopracowanego i wypieszczonego, pianina. Zdawało się że pan Anthony spędził nad nim naprawdę sporo czasu. Wyciągnęłam telefon i wpisałam w nim Spółka Anthony Stewart & Company. Wyświetliło się 6 haseł, ale ja wybrałam to w którym było słowo "pianina". Okazało się że była to znana spółka. Jednak po tym jak na rynek wkroczyła Yamaha, spółka się rozpadła, a obecnie pianina są najcenniejszymi dziełami sztuki i muzyki. Nic jednak nie znalazłam o panu Stewart'cie. Jakby nie pracował w tej firmie. Zmarszczyłam brwi.
-Nie pytałeś rodziców o swoich przodków? - zapytałam.
Cole zaprzeczył. Wstałam i podeszłam do okna. Zauważyłam jak pani Ruby, gasi światła dosłownie wszędzie. Zbliżała się, a ja zamierzałam jeszcze tu zostać.
-Cii - szepnęłam i schowałam się pod kanapą.
Chłopak poszedł do szafy. Pani Stewart otwarła drzwi świetlicy i skierowała się do pianina. Usiadła na krzesełku i zagrała jakiś utwór. Potem wyciągnęła spod pianina, stare pudło. Powoli je otworzyła i wyciągała z niego fotografie, flety, książki oraz listy. Powstrzymała płacz. Nagle rozległ się donośny głos pana Stewart'a.
-Chodź Ruby! Nie mamy czasu! - zawołał.
Kobieta energicznie wyszła ze świetlicy i zamknęła za sobą drzwi. Usłyszałam jak przekręca klucz w zamku. No to jesteśmy uwięzieni... Wyszłam ze swojej kryjówki i od razu skierowałam się po pudło. Znalazłam w nim fotografie, przedstawiające uśmiechniętego człowieka, obok pianina. Tego samego mężczyznę obok małej dziewczynki. Ponownie jego, jadącego na siwku.
-Pan Anthony. Był twoim dziadkiem - stwierdziłam.
Cole już dawno wyszedł z szafy. Teraz przyglądał się listom.
Cole? Heh

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz