Strony

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Jace'a do....

Nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zobaczę moją siostrzyczkę. Przede mną było jeszcze pół godziny drogi, a Immortal zaczął odprawiać w przyczepie dzikie tańce. Będzie trzeba zrobić postój gdzieś na polu i go uspokoić...
Wtedy ujrzałem jakąś drogę polną. Zakręciłem i zaparkowałem samochód w środku pola, wyskoczyłem ze środka i podbiegłem do przyczepy.
Opuściłem rampę i wyprowadziłem zwierzę na zewnątrz. Zniecierpliwiony ogier dreptał w miejscu i zadzierał łeb.
- Stary, spokojnie. Jeszcze pół godziny. - zacząłem robić z nim małe kółka, żeby się trochę rozruszał. Gdy uspokoił się, ponownie wprowadziłem go do przyczepy, zamknąłem ją i ruszyłem w dalszą drogę.

* * *

Wjechałem na podjazd i zaparkowałem na parkingu. Pain, widząc mnie, uśmiechnęła się szeroko.
Wysiadłem z samochodu i przytuliłem ją.
- No, to teraz będziesz miała starszego brata na głowie. - zaśmiałem się.
- Co? Jak...?
- Tak. Od dzisiaj razem z Immortal Flame jesteśmy członkami uniwersytetu. Cieszysz się?
Pain zaczęła się śmiać.
- No i co? Będziesz mnie kładł do łóżka po 22 i czytał baśnie, i przed każdą jazdą kazał zakładać kamizelkę? - wymamrotała przez śmiech.
- Możliwe... - zabawnie przewróciłem oczami. Chwilę później siostra sprzedała mi kuksańca w bok.
- Lepiej wyprowadźmy Immortal'a, coś czuję, że zaraz rozwali przyczepę. - zachichotałem.
Wyprowadziliśmy zwierzę i wspólnie odprowadziliśmy je do boksu, który znajdował się obok boksu klaczy Pain.
Od drugiej strony natomiast sąsiadował z innym koniem, u którego w boksie była jakaś dziewczyna.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz