Byłam wykończona. Wild szła już około pięciu godzin, więc nie mogę jej dorównać. W oddali las był coraz mniej gęsty i zauważyłam bramy. Czyli już niedaleko. Trzeba będzie zmienić swój żywot i zakolegować się... Ale ja przecież nie potrafię. Moja poprzednia praca polegała na codziennym karmieniu, czyszczeniu i sprzątaniu dwustu koni i boksów. Niepewnie popędziłam klacz do kłusa. O ile dobrze wiem był dwudziesty - czwarty grudnia. Pierwsza wigilia, którą spędze sama. Z resztą to nawet pierwsza wigilia, którą spędze. Mam tylko nadzieję, że nie natknę się na nikogo. Jeszcze nie jestem gotowa, aby się z kimś spodkać. Nie mam zamiaru również pokazywać się z potarganymi włosami, podkrążonymi oczyma i podartymi ubraniami. Najgorzej wygląda ten sweter, ale co zrobić, jeżeli nie mam na razie nic na zmianę? W plecaku mam tylko koc, szczotkę do włosów, kilka dolarów oraz dwie szczotki mojej klaczy. Ale niestety w kocu nie mogę chodzić bo za bardzo rzucałabym się w oczy. Z zamyślenia wyrwał mnie zimny podmuch wiatru. Wyjechałyśmy na ulicę i cisze przeszywał stukot kopyt. Przemierzyłyśmy bramę. Ruszyłam w stronę padoku. Zauważyłam go jako pierwszą rzecz. Wypuściłam tam Wildness, która od razu zaczęła skubać trawę. Przerzuciłam plecak przez ramię i poszłam do budynku. Myślałam, że jest to akademik i nie zawiodłam się. Nie zwróciłam specyficznej uwagi na wystrój i styl tego miejsca. Szybko weszłam do środka. Na dworze było jeszcze chłodniej niż porankiem. Przeszłam do biórka sekretarki. Ta, kiedy mnie zobaczyła była przerażona.
- Zapewne pani Walker? - skinęłam głową i zabrałam kluczę.
Przeszłam do pokoju. Kiedy byłam pod numerem dwudziestym czwartym drzwi otworzyły się nagle uderzając mnie prksto w twarz. Upadłam na ziemię i zaczęłam się powoli wycofywać. Na prawdę bałam się ludzi. A co jeśli jeszcze mnie dobije?
-Przepraszam, nic ci nie jest. - spytał zmieszany chłopak.
Nawet na niego nie sporzałam, zaczęła, tylko czołgać się w tył. Nie trwało to zbyt długo bo złapał mnie w lokciu i próbował podnieść do góry. Zaczęłam ronić łzy. Przecież ja go nawet nie znałam.
Jack? Weź przekonaj ją, że jesteś fajny :p
Jack? Weź przekonaj ją, że jesteś fajny :p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz