Strony

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Cole'a CD Jasmine

- Wyścig?- zaproponowała dziewczyna
Przed nami rozpościerała się dostć spra przestrzeń. Z tego co kojarzyłem była dosyć bezpieczna, więc koniom nie powinno się nic stać.
- Czemu by nie - odparłem z uśmiechem
Ustawiliśmy się obok siebie.
Jasmine zaczeła odliczać ...3...2...1...Start!
Ruszyliśmy galopem, szliśmy łeb w łeb.
Nie miałem zamiaru przegrać. Wyszliśmy wraz z Avengerem na prowadzenie. Od mety nie dzielili nas wiele. Jednak po chwili Jasmine nas wyprzedziła i jako pierwsza dotarła do mety. Jakim cudem?
- Tak! - krzyknęła zadowolona z siebie dziewczyna i poklepała kląć po szyi
- To jest nie fair! - oburzyłem się
- Życie - odparła tylko
Ruszyliśmy w stronę stajni. Konie zapewne były z lekka zmęczone. Dałem swojemu ogierowi luźną wodzę. Ten chętnie rozprostował szyje i potrząsnął łbem.
- Jak ci się podoba tutaj?- spytałem i spojrzałem na dziewczynę
- Nie jest źle- odparła i zaśmiała się

Avenger był spocony po tym całym mini wyścigu i przejażdżce w teren. Zdjąłem ogłowie i siodło. Ne było w najlepszym stanie, ale jutro się tym zajmę. Wyczyściłem go szybko, ale i tak większość czasu poświęciłem nad kopytami. Śnieg, ziemia, trawa i błoto. Najgorsza mieszanka jaka może być.
Na koniec odkryłem kasztana cienka derką i dałem jabłko na odchodne. Schrupał je ze smakiem, a potem zabrał się do jedzenia siana. Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem do siodlarni.
W pomieszczeniu swój również osprzęt odkładała Jas.

Jasmine? Brak weny O.o

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz