Strony

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a

Każde z nas poszło do swojego pokoju. Ja w zasadzie tylko założyłam pierwszą lepszą kurtkę i zabrałam ze stolika telefon. 8 sms-ów od Belli i 3 nieodebrane połączenia od Diego, co mnie zaskoczyło. Jednak szybko pobiegłam na dół.
***
Dojechaliśmy do szpitala. Bez słowa szłam tam gdzie Cole. No bo chyba lepiej wiedział gdzie leży jego matka, co? Kiedy weszliśmy do jakiejś sali... Okazało się że pani Stewart ma złamaną nogę oraz rękę. Jej twarz także nie była w najlepszym stanie. Nie była moją rodziną, nikim bliskim. Lecz podeszłam do jej łóżka i jedyne na co się zdobyłam to to aby trzymać się na miękkich nogach. Cole przywitał się z ojcem i usiadł obok. Czułam się tam jak intruz. Sama chciałaś. Ale dlaczego? Nie wiem. Może po prostu źle by mi było z myślą że matka Cole'a tu leży a ja jestem na balu i świetnie się bawię z innymi. Pan Stewart chyba nieco się zdziwił moją obecnością, ale nie zadawał zbędnych pytań. Po prostu siedzieliśmy w milczeniu, które przerwała pielęgniarka.
-I tak nie było najgorzej. Jednak doktor Faith nie wie kiedy można będzie ją zabrać do domu - posłała nam sztuczny uśmiech.
-Czy mógłbym z nim porozmawiać? - spytał Cole.
Pielęgniarka niechętnie się zgodziła i odprowadziła chłopaka do gabinetu jakiegoś doktora. Zostałam sama z jego ojcem. No po prostu nie mogłam sobie wymarzyć lepszej sytuacji.
-Czemu przyjechałaś? - zapytał.
-Bo... Są dwa powody. Ale do jednego chyba boję się przed panem przyznać - westchnęłam.
Ni proszę. Otwieram się przed człowiekiem do którego mam niemały respekt.
-Powiedz. Przemilczę to jakoś - zaśmiał się nerwowo.
-No więc miałabym wyrzuty sumienia i kocham pańskiego syna więc pani Stewart jest dla mnie jak matka, ta która obecnie jest gdzieś daleko - wyznałam.
Oby się jakoś nie wkurzył. Na filmach takie sytuacje zawsze są najgorsze.

Cole? xddd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz