-Piętnaście po, moja droga- Uśmiechnęła się szyderczo. Usiadłam naprzeciw jej , a wtedy moja droga przyjaciółka wyciągnęła rękę umazaną bitą śmietaną i usmarowała nią moją twarz. Mruknęłam zlizując śmietanę, do której Jennifer dorzuciła jeszcze truskawkę.
-Najlepszego!- Krzyknęła dziewczyna wyjmując zza siebie małe ciastko z świeczką. Zachwycona przytuliłam ją mocno.
-Pamiętałaś!-Zaśmiałam się i zebrałam trochę bitej śmietany, by następnie nałożyć ją na twarz przyjaciółki.
-Reniferki nigdy nie zapominają, pamiętaj- Wyszczerzyła się udając , że nie robiła tego na ostatnią chwilę i podała mi łyżeczkę..Dlaczego akurat Reniferek ? Nazwałam ją tak, gdy wyjeżdżała do akademii. Rymowało się z jej imieniem i było łatwe do zapamiętania. Dodatkowo kojarzyło się ze świętami.
-Wierze- Przewróciłam oczami i nabrałam trochę ciasta na łyżeczkę. Było pyszne, zresztą jak zawsze. Gdy na talerzyku zostały już tylko okruszki usiadłyśmy przy oknie i tępym wzrokiem wpatrywałyśmy się w stajnię.
-Idziemy?-Zapytała uśmiechając się.
-Pewka-Zaśmiałam się i wstała, podchodząc do szafy. Ja zaś udałam się do siebie. Szybko przebrałam się. Złapałam za kask i popędziłam do wyjścia. Kątem oka dostrzegłam chłopaka, którego spotkałam wcześniej. Prowadził on śliczną klacz pełnej krwi angielskiej. dostrzegłam, jak Jenn macha w moją stronę. Podeszłam do niej i zaśmiałam się. Eau Calme skubała Primę po grzbiecie, a ta nic sobie z tego nie robiła. Po prostu stała w przejściu.
-Prima czysta, Calme też- Jenni weszła do stajni i pogładziła klacz po chrapach.
-Cudnie, idę po sprzęt- Westchnęłam i szybkim krokiem zmierzałam ku siodlarni. Ujęłam w obie ręce czarne siodło i ogłowie z nachrapnikiem meksykańskim. Gdy podeszłam do Calme niespokojnie tupnęła nogą. Delikatnie nałożyłam na jej grzbiet czaprak , a następnie siodło. Wzięłam ogłowie i zbliżyłam je nieznacznie do chrap siwki. Ta cofnęła się, parsknęła i zadarła łeb uniemożliwiając mi dosięgnięcie jej. Po kilku minutach udało się jednak, i owa osobniczka była już gotowa. Założyłam na kask latarkę przeznaczoną do takiego noszenia i ruszyłyśmy. Pole ciągnęło się przed nami a niezliczona ilość naturalnych przeszkód zachwyciła obie klacze.-Nie utrzymam jej długo, wyścig?-Zaproponowałam próbując zwolnić klacz do stępa. Jennifer kiwnęła głową i na jej znak ruszyłyśmy szybkim galopem. Eau Calme była w niebie, podobnie jak La' Prima. Pędziły przed siebie wyprzedzając się co kilka sekund. Prima zwolniła, zaś Eau pędziła wciąż przed siebie. W końcu dostrzegłam niewielki rów. Spróbowałam zwolnić klacz, lecz zbyt późno zdała sobie sprawę z przeszkody. Nagłe zatrzymanie spowodowało moje wypadnięcie z siodła. Poszybowałam nad dołem i wylądowałam po drugiej stronie.
-Nic ci nie jest?- Zapytała Jenn zsiadając z Prim.
-Nie, wszystko ok-Uśmiechnęłam się i odepchnęłam się od ziemi. Złapałam za siodło i podciągnęłam się.
-Wracajmy, ciemno się robi- Mruknęłam wyciągając się w górę, jakbym próbowała złapać ostatnie promienie światła. Tym razem nie dałam Calme zaszaleć, kłusem wróciłyśmy do stajni. Gdy rozsiodłałam i okryłam derką mojego wierzchowca spojrzałam na Jenn. Była pełna energii, wciąż było jej mało.
-Musimy uczcić twój przyjazd, dziś śpimy u mnie-Zaśmiała się i popędziła do akademika. Ruszyłam w ślad za nią. Zatrzymałam się pod 45. Hanni poszedł ze mną, a Tenebris zostawiłam z miską karmy. Pies od razu zajął się zabawą z Megami i już po chwili musieliśmy ich wypuścić, bo roznieśli by pokój. Włączyłyśmy jakiś film, lecz nie specjalnie zwracałyśmy na niego uwagę. Byłyśmy zbyt zajęte rysowaniem z zamkniętymi oczami. Wychodziły jakieś niepodobne do niczego bazgroły.
-Znasz już kogoś , prócz mnie?-Zapytała o chwili Jenn , usiłując zrobić konia. Bez skutków.
-Tak, Jacksona- Z trudem przypomniałam sobie imię chłopaka.
-Uuuu, to fajnie - Wyszczerzyła się chytrze.
-Śmieszne bardzo- Pchnęłam ją lekko z bananem na ryjku. Po kilku kolejnych rundach znużył nas sen. Zsunęłam się na dywan i przykryłam kocykiem. I odpłynęłam. Obudziłam się koło godziny 4. Stwierdziłam, że to idealna pora na zajęcie się Eau. Obudziłam również Jennifer , by mi pomogła i sama zajęła się swoją pięknością. Piąteczek, ach piąteczek. Wyprowadziłam Calme z boksu i przypięłam ją w przejściu. Tak samo uczyniła dziewczyna. Wtedy do stajni wszedł znajomy mi chłopak. Jackson właśnie szedł do swojej klaczy.
- Co masz teraz, Jenn?-Zapytałam starając się uniknąć wzroku chłopaka.
- Ujeżdżenie- Mruknęła niechętnie opierając głowę na grzbiecie Primy.-A ty?-Dodała szybko.
- Teren-Zaśmiałam się.- A ty, Jackson?-Spojrzałam na chłopaka uśmiechając się blado.
- Skoki- Odparł z uśmiechem. Pogłaskałam Calme i udałam się do siodlarni po sprzęt do czyszczenia.
Wyminęłam kilka osób z mojej grupy, między innymi Marę, Cole'a , Jasmine i Belle.
Gdy wróciłam i zobaczyłam , jak Calme bawi się świeżo co wypranym, białym czaprakiem chciało mi się śmiać. Ale gdy ujrzałam, że to wcale nie jest czaprak Eau zrobiło mi się głupio. Ktoś będzie miał fajną niespodziankę. Najbardziej bałam się, że zabrała go Jackson'owi. I moje obawy się sprawdziły. Chłopak usiłował odebrać klaczy jej zdobycz. Pomogłam mu odciągając uwagę siwki.
-Ale jesteś czerwona-Zaśmiała się Jenn , głaszcząc Primę. Boże, ale ja nie wiem jak wygląda ten czerwony. Gdy dziewczyna zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała przytuliła mnie lekko.
-Sorry, zapomniałam- Zrobiła minę skruszonego Reniferka.
-O czym , jeśli mogę wiedzieć?-Zapytał chłopak. Wymieniłyśmy zdziwione spojrzenia i ponownie utkwiły one w Jacksonie.
<Jackson? Wenaaa *^* >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz