Wyszłam szybko z boksu Jokera starając się go nie spłoszyć. Zauważyłam Cole'a, to pewnie jego głos słyszałam. Podbiegłam do nich i uderzyłam Jacoba z pięści w twarz. Kurwa, jak ja za tym tęskniłam! Zaczęłam okładać go z lewej i prawej pięści. Zauważyłam na jego twarzy krople krwi lecące z wargi i nosa. A teraz uderzenie z obrotu w brzuch. Chłopak upadł, a ja wciąż go biłam. W końcu poczułam, że ktoś mnie podnosi na co zaczęłam panikować i uderzyłam na ślepo do tyłu. Ten ktoś mnie puścił. Okazało się, że był to Cole. Kurwa... podbiłam oko przyszłemu chłopakowi Mary... Ups?
- Przepraszam, ja niechcący... Takie przyzwyczajenie.
- Zapamiętam - zaśmiał się chłopak. - Chciałem cię tylko powstrzymać przed zabiciem Jacoba. Ja rozumiem, że jesteś zła na niego, no ale bez przesady.
- Ale on uderzył Mare! A ty dzwoń po karetkę...
***
Dziewczyna wreszcie się obudziła. Myślałam, że będę czekać tu następną godzinę. Siedzieliśmy z Colem przy Marze już dosyć długo bo był wieczór.
-Co... Co dalej się stało? - spytała. Przez chwilę milczeliśmy, ale ja zaczęłam.
- No więc... Jacob cię pobił, a po tem prawie go zabiłam z wściekłości bo jak miałam szesnaście lat byłam taką "bad girl" i bardzo często się biłam... Ale to nie ważne. Potem Cole chciał mnie powstrzymać i podbiłam mu przypadkiem oko. A jeśli chodzi o tego huja to jest w sali obok...
Mara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz