Zabrałam z siodlarni skrzynkę Dark Moon i od razu skierowałam się do jej boksu. Klacz przywitała mnie cichym rżeniem i widocznie ucieszyła się z "odwiedzin".
- Hej piękna. - uśmiechnęłam się gładząc ją po szyi
Wyciągnęłam ze skrzynki zgrzebła i zaczęłam czyścić klacz co poszło mi wyjątkowo szybko
- Masz ochotę pojeździć? Rozruszasz się trochę - powiedziałam zabierając się za czyszczenie kopyt
Gdy klacz była już gotowa osiodłałam ją i wyprowadziłam z boksu.
Razem z Moon skierowałyśmy się na krytą halę. Klacz strasznie nie lubi śniegu, więc uznałam, że nie zaszkodzi pójść jej tym razem "na rękę".
Gdy znalazłyśmy się na środku hali wskoczyłam na jej grzbiet i Moon ruszyła żwawym stępem. Po krótkiej chwili popędziłam ją do kłusa i zaczęłyśmy ćwiczyć na zmianę zebrany i rozciągnięty kłus.
~~~
Po dość męczącej jeździe odprowadziłam klacz do boksu i rozsiodłałam.
- Świetnie się dziś spisałaś - szepnęłam do klaczy głaszcząc ją po głowie.
Odłożyłam sprzęt do siodlarni i udałam się w stronę akademika.
Gdy weszłam do środka odebrałam z portierni klucz i skierowałam się w stronę mojego pokoju. Niestety, dzięki mojego ciągłemu "roztrzepaniu" podczas skręcania w drugi korytarz wpadłam na kogoś.
- Prze-przepraszam - wyjąkałam
Jace? (:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz