Strony

wtorek, 6 grudnia 2016

Od Quinlan CD Maxa

GrayRose bacznie obserwowała każdy ruch chłopaka. Czułam jej lekko przyspieszony oddech. Jednak oprócz tego była w miarę spokojna. Po chwili Max usiadł obok mnie w siadzie skrzyżnym. Na początku patrzył się w słomę. Dopiero kiedy klacz straciła nim zainteresowanie i parsknęła odważył się spojrzeć na moją osobę. Uśmiechnął się do mnie szeroko. Nieśmiało odwzajemniłam ten gest. Głaskałam klacz po szyi wpatrując się w chłopaka. Siedzieliśmy w ciszy. Jednak nie bardzo mi ona przeszkadzała. Sama nie wiem kiedy Rosie poczuła się bardziej komfortowo w towarzystwie Maxa i nawet położyła łeb obok niego. Do tego pozwoliła aby ten ją głaskał! No nieźle...
- Jesteś jednym z niewielu, którym udało się tak szybko przyzwyczaić do siebie Rosie. Zazwyczaj aby przestała być nerwowa potrzeba było minimum miesiąca. A teraz? - powiedziałam cicho.
Jeżeli to było możliwe to uśmiech chłopaka poszerzył się jeszcze bardziej. Znowu zapadła cisza. Jednak tym razem nie trwała ona długo. Nagle Rosie zerwała się z miejsca. Nie wiedząc co się dzieje najszybciej na ile pozwalała mi noga wstałam. Kątem oka zauważyłam, że Max też to zrobił. GrayRose coraz bardziej nerwowo tupała w ziemię i rżała. Już miałam zacząć ją uspokajać kiedy do boksu klaczy wparowała jakaś dziewczyna.
- Quinlan! Zabierze ze stajni tego swego cholernego kundla! - krzyknęła. Słyszałam w jej głosie, że była nieźle wkurzona...
Ale chwila? Co w stajni robi Hope?!

Max? Sorry, że takie krótkie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz