Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Maxa CD Harukichi


Dziś była sobota co oznaczało co tygodniową przejażdżkę z Newtem. Lekko podekscytowany jazdą w śniegu wszedłem do boksu gniadosza. Ten zarżał cicho na przywitanie i trącił mnie jak zwykle w kieszeń w nadziei, że dostanie coś dobrego.
- Cześć, stary – poklepałem go po szyi i oceniłem stopień jego ubrudzenia mrucząc do siebie – Nie jesteś zbyt brudny. To dobrze.
Ogier parsknął w odpowiedzi i zanurzył pysk w wodzie chłepcząc łapczywie. Ja za to wyszedłem z boksu i skierowałem się do siodlarni  po szczotki i sprzęt. Kiedy wróciłem położyłem wszystko na stojaku i ponownie wślizgnąłem się do boksu. Wziąłem do ręki miękką szczotkę i energicznymi ruchami zacząłem oczyszczać sierść Newtona z małej warstwy kurzu. Pył uniósł się w powietrze, a ja do stałem ataku kichnięć. Wyszedłem znów z boksu wyciągając chusteczkę z kieszeni. W tym samym momencie zauważyłem dziewczynę idącą z wiadrem wody. Nie widziałem jej jeszcze w stajni toteż nie miałem pojęcia jak ma na imię. W ułamku sekundy nieznajoma potknęła się o psa i wylała na mnie brudną wodę.
-Watashi wa sore ga jikodatta gomen'nasai – powiedziała szybko kłaniając się w pół
Zaskoczony przez chwilę nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. Japoński? Uśmiechnąłem się odpowiadając jej:
- Daijōbu –  znaczyło to tyle co „w porządku”
Nieznajoma podniosła na mnie wzrok, a na jej twarzy malowało się zmieszanie. Uśmiechnąłem się jeszcze raz, a następnie zasłoniłem szybko usta kichając w chusteczkę.
- Przepraszam, mam uczulenie na kurz – wyjaśniłem i lekko się ukłoniłem, tak jak mają to w zwyczaju Japończycy – Jestem Max.


Harukichi? C:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz