Strony

piątek, 9 grudnia 2016

Od Mary C.D. Quinlan

Mimo wszystko pobiegłam do stajni. Haru niemalże rozwaliła tylną ścianę boksu.
-Spokojnie! Zaraz zdemolujesz całe MU! - zawołałam do niej.
Jakiś chłopak wprowadził do stajni psa. A on zaczął szczekać. Nic dziwnego, że kasztanka się wystraszyła. Bogu dzięki, obok niej w boksach byli Avenger i Książę. Oni także swoją obecnością uspokoili Haru. Klacz spojrzała na mnie przekręcając łeb w lewo.
-Tak lepiej - zaśmiałam się.
A ona zarżała i potrząsnęła łbem. Zawsze wiedziałam że z końmi łączy mnie naturalna więź. Ale dzisiaj już 2 koń uspokoił się z mojego powodu. Dobrze o tyle że już nie mam nogi w gipsie. Kątem oka zobaczyłam tą dziewczynę o fioletowych włosach. Ciekawe czemu nie chciała mi powtórzyć co się stało... Czyżby obraziła się na mnie za tamten incydent z jej klaczą? Nie wiedziałam tego. Ale zamierzałam się zapytać.
-Czemu się przyglądasz? Nie masz ciekawszych zajęć? - nadal patrzyłam na swoją klacz.
Dziewczyna milczała. Udawała, że nic nie słyszała i nadal stała z boku.

Quinn? Bw...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz