Strony

piątek, 23 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a - Bal

-Cholera... Czemu we wszystkim wyglądam jak jakaś naiwna księżniczka - burknęłam.
Bella oczywiście zabrała wcześniej wybraną przezemnie suknię i dała mi cztery inne. To była już trzecia. Żadna z nowo zakupionych przez nią sukienek - wczoraj pojechała na zakupy i kupiła sukienki sobie i mi- nie odpowiadała na świąteczny bal. Jednak w czwartej... Wyglądałam idealnie.
Do tego wyjęłam z szafy, czarne buty na obcasach. Wszystko idealnie do siebie pasowało.
Jeszcze makijaż, czerwona szminka oraz naszyjnik. Usłyszałam pukanie do drzwi. W drzwiach zastałam Cole'a w garniturze. Nie mogłam się powstrzymać i go pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek. Ruszyliśmy na bal.
***
Prawie nikogo jeszcze nie było. No... Nie zauważyłam przynajmniej Belli. Podeszłam do jednego z krzeseł i usiadłam na nim. Spojrzałam na bufet który wczoraj przygotowałam. Był pełen różnych potraw i przekąsek. 
Cole? Nie mam weny. No i idę do kol, gdzie wszystkim innym odpiszę z telefonu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz