-Jacob ma dziewczynę, Harley. A my byłyśmy z nią na zakupach! - powiedziała ze szlochem.
Pogłaskałam ją po plecach ze współczuciem. Tak myślałam, że Jacob zrobił tak tylko dlatego, że nie znał jeszcze Harley. Miałam ochotę się śmiać. Dlaczego? Otóż Cole mnie pocałował. Naprawdę czułam się jak w jednym z tych Tureckich oper mydlanych. Jednak współczułam koleżance i nie zamierzałam dopuścić do tego, aby Jacob'owi jego czyn uszedł płazem... Bella nie musi już wiedzieć o moich planach. Ważne jest to, że pierwszy raz widzę jak ta roześmiana dziewczyna, płacze. I to przez jakiegoś chłopaka.
-Nie puścimy mu tego płazem. Tylko już nie płacz... Nie umiem najlepiej pocieszać - mruknęłam.
Bella westchnęła i pokiwała powoli głową. Chciałam potrenować Western z Cinquechentą, ale teraz jazda musi trochę poczekać.
***
Pobiegłam pod boks Apolla. Koń zarżał na mój widok, a jego właściciel. Już chciałam mu wszystko wygarnąć, gdy przyszła Bella.
Bell? Zero weny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz