Strony

piątek, 23 grudnia 2016

Od Luke'a cd. Belli

Po śniadaniu dziewczyny wróciły do swoich pokoi, a ja postanowiłem pójść z Aronem na spacer. Pies bardzo ucieszył się na mój widok, a gdy tylko zobaczył w mojej ręce smycz od razu rzucił się na mnie.
- Masz ochotę na spacer, prawda? - spytałem drapiąc go za uchem.
Pies zaszczekał głośno, co oczywiście miało znaczyć "tak". Zapiąłem smycz i już po chwili byliśmy na zewnątrz.
Aron biegł co chwilę do przodu, a gdy widział, że zostawił mnie daleko w tyle od razu wracał. 
Polubiłem to miejsce, nawet bardzo. Jest tu tak cicho, spokojnie, zero paparazzi ( tfu, tfu oczywiście ) jednocześnie brak moich przyjaciół, ale przecież jesteśmy w ciągłym kontakcie, więc nie sprawia to zbyt dużego problemu.
- Aron! Wracamy! - zawołałem
Pies żwawo ruszył w moją stronę i dotarliśmy do akademii w sam raz na obiad.
~~~
- Ubierz białą koszulę - jęknęła Selena wyrywając mi z dłoni błękitną
- Czy to ma aż takie znaczenie? - zmarszczyłem brwi.
- TAK! Mam zadzwonić do Caluma, żeby ci wyjaśnił?!
- Dobra, założę białą. - uniosłem ręce w geście obronnym.
Selena uśmiechnęła się szeroko po czym dodała, że idzie się przebrać i mam na nią nie czekać. Super! Zostaw mnie samego z garniturem! CHWILA. JAK JA ZAWIĄŻE KRAWAT? Co jak co, ale to nigdy mi nie wychodziło. Westchnąłem ciężko, założyłem garnitur, ułożyłem włosy, włożyłem kolczyk do wargi i "zawiązałem krawat". Bal rozpocznie się za pół godziny, a ja chyba zacząłem się stresować. Rozejrzałem się po pokoju kompletnie nie wiedząc co ze sobą robić do tego czasu. Aron pochrapywał cicho na moim łóżku, Selena poszła się ubrać, ciekawe czy.. czy Bella jest już gotowa. Niewiele myśląc zabrałem telefon z komody i udałem się do pokoju mojej partnerki. Stanąłem przed drzwiami i zastanawiałem się czy pukać, czy od razu wejść. Wybrałem to pierwsze i chyba wyszło mi na dobre.
- Kto tam? - zawołała.
- Luke
- Jeszcze nie jestem gotowa! - krzyknęła trzaskając drzwiami łazienki - Ale możesz wejść i poczekać jak chcesz.
Wszedłem do środka i w oczy od razu rzuciła mi się leżąca na łóżku komórka Belli. Od razu go wziąłem i.. na szczęście był odblokowany. Życie z trójką idiotów nauczyło mnie nie zostawiać nigdzie telefonu, w przeciwnym razie spam zdjęciami. Włączyłem aparat i zacząłem robić masę głupich selfie.
Przerwałem w momencie, gdy Bella wyszła z łazienki. Założyła na siebie tą miętową sukienkę i wyglądała w niej naprawdę świetnie.
- Dobra, chyba jestem goto... co ty robisz z moim telefonem? - zmarszczyła brwi i położyła ręce na biodrach.
- Wow - wyrwało mi się.
Dziewczyna zaśmiała się uroczo.
- Może być?
- Wyglądasz pięknie. - uśmiechnąłem się do niej.
- Dziękuję. - spuściła na chwilę wzrok - Co ty zrobiłeś z tym krawatem? - zaśmiała się
- Podjąłem próbę zawiązania go.
- Chodź tu, pomogę ci - podeszła do mnie z uśmiechem
Gdy skończyła wiązać mój krawat, jej ręce na dłużej zatrzymały się przy kołnierzyku mojej koszuli.
- Luke Hemmings w garniturze - mruknęła - Muszę przyznać, że pasuje ci taki styl
- Dziękuję - uśmiechnąłem się - Panno Quinn, pozwolisz?
Ukłoniłem się delikatnie wyciągając do niej dłoń. Bella zaśmiała się odchylając głowę w tył po czym uniosła rąbek sukienki i ukłoniła się.
- Ależ proszę bardzo Panie Hemmings - odpowiedziała z szerokim uśmiechem

Bella? :D miał być opisany bal, ale jakoś tak wyszło XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz