Dziś był czwartek, czyli dzień wolny od treningów oraz dzień balu. Mogłam się rozluźnić. Wstałam szybko z łóżka i nawet nie patrząc na godzinę wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Wczorajsze podkrążone oczy już mnie nie dotyczyły. Moja cera wyglądała jak nowo narodzona. Wskoczyłam pod prysznic i szybko umyłam się arbuzowym żelem pod prysznic. Luzik arbuzik, dzisiaj będzie wspaniały dzień. Ubrałam na siebie to:
Z telefonem w ręcę wyszłam z pokoju. Pies udał się moimi śladami. Kierowałam się do pokoju Luke'a. Ciekawe co dzisiaj będzie na śniadanko. Może będą słodkie muffinki. Wparowałam do pokoju nawet nie pukając bo rozpierała mnie radość. Zauważyłam chłopaka w samym ręczniku. No nie powiem, był umięśniony.
- O Boże! - zaśmiałam się i zasłoniłam sobie oczy.
- To tylko ja. - odwzajemnił gest.
- Chciałam tylko spytać czy idziesz na śniadanie.
- Jasne, um.. tylko się ubiorę. - mruknął i skierował się do łazienki. Po chwili wrócił. Był ubrany w czarne jeansy, ciemny t-shirt i koszulę w kratę. Ale jak zobaczę tu paparazzi... zabije ich albo jego. Prędzej ich. Ale cii... Bella, opamiętaj się. Nie chcesz przecież mieć większych kłopotów. Uśmiechnęłam się w geście, że nie byłam w ogóle rozproszona.
- To co? Budzimy Selenę? - spytałam żartobliwie.
Ruszyliśmy do pokoju dziewczyny. Otworzyliśmy gwałtownie drzwi, ale pokój był pusty. Zdziwiło mnie to, więc ruszyliśmy na stołówkę. Na pierwszym planie była dziewczyna opychająca się babeczkami. Kiedy nas zauważyła wybuchnęła śmiechem.
- Są przepyszne! - ledwo co wymamrotała bo buzię miała pełną. Razem z chłopakiem wzięliśmy po jednej. Moja była z bitą śmietaną i polewą czekoladową. Luke wziął czekoladową z truskawkową polewą. Selena wytarła buzie i ruszyła po picie. Przyniosła trzy czekoladowe shake. Skończyłam muffinkę, a chłopak śmiał się ze mnie.
- Jesteś brudna. - zaśmiał się i kciukiem wytarł bitą śmietanę z kącika moich ust. Oblizał go, a ja się zaśmiałam.
- Dobre?
- Bardzo. - zaśmiał się.
Luke? Opisz bal ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz