- Nic. Tylko się patrzę. - zmierzyła mnie pełnym nienawiści spojrzeniem. - Dobra, dobra. Już idę.
Odwróciłem się na pięcie i poszedłem do Apolla. Muszę coś przy nim porobić. Wyczyściłem ogierka i poszedłem na maneż. Zobaczyłem parkur, który zdecydowanie powinienem przeskoczyć z Apollem. Wsiadłem na wierzchowca i od razu zagalopowałem. Stęp mojemu koniowi robi bardzo źle. Potem nie chce pracować. Rozgalopowałem go i ruszyłem na przeszkodę. Pierwsza [był to okser, miał pewnie 100 cm.]. Przeskoczyliśmy go idealnie
- Jacob, a ty? - zapytałem tą samą dziewczynę co przed jazdą.
Harley? Brak weny :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz