Strony

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Cole'a CD Mary

Wyszedłem do stajni. Avenger miał dzisiaj wolne. Miałem zamiar dzisiaj tylko ogarnąć jego sprzęt. Idąc, po drodze, zahaczyłem o boks Aveger'a. Koń przeżuwał powoli i ze smakiem swoją wczesną kolację. Wszedłem do środka. Ogier raczył łaskawie podnieść głowę i na mnie spojrzeć.
- Cześć kolego -szepnąłem do niego
Koń wyciągnął do mnie pysk.
- Chcesz coś tak?- spytałem i wyciągnąłem z kieszeni jabłko
Ogier schrupał je ze smakiem. Poklepałem kasztana po szyi i wyszedłem z boksu zamykając za sobą drzwiczki.
Udałem się do siodlarni.

***

Wracając do domu. Zauważyłem, że ojciec jeszcze nie wrócił ze szpitala. przed domem nie było śladu po aucie. Za to zauważyłem, że ktoś stoi przed drzwiami. Podchodząc bliżej zauważyłem ciemne włosy. Mara. Podszedłem cicho. Dziewczyna stała przed drzwiami i czekała aż jej ktoś otworzy. Objąłem dziewczynę. Mara niczego się nie spodziewała. Odwróciła się i lekko uśmiechnęła widząc mnie.
- Nikt nie otworzy tobie tych drzwi- powiedziałem
Mara jakby odetchnęła z ulgą. Spojrzałem na nią unosząc jedna brew. Dziewczyna westchnęła.
- Wiesz... Twój tata...- zaczęła
Dalej czekałem. Mara w końcu opowiedziała mi w skrócie o tym co stało się w szpitalu. Nie ukrywam zdziwiło mnie zachowanie mojego ojca. I to bardzo. Dziewczyna popatrzyła na mnie.
- Nie przejmuj się nim. Przejdzie mu. Był pewnie zmęczony i miał za dużo na głowie. Akademia, stajnia, matka- powiedziałem i przytuliłem dziewczynę
- Za dwa dni wyjeżdżam- powiedziała Mara
- Wiem- dodałem- Mara? Zostaniesz moja dziewczyną, prawda? -spytałem
Dziewczyna spojrzała na mnie.

Mara? *^*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz