Strony

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od Cole'a CD Mary

Na stołówce mało kto już siedział. Zbliżała się końcówka pory wydawanych posiłków. Spóźniłem się, a to pewnie przez to, że zasnąłem. Nie byłem za bardzo głodny. Wziąłem najmniej jak się dało i usiadłem przy oknie. Włączyły się już lampy, które oświetliły tereny Akademii od pastwisk, stadniny po akademiki. O tej porze roku zaskakująco szybko robiło się ciemno. Biały puch od około półtorej tygodnia pokrywał wszytko wokoło. W oddali dostrzegłem jakieś dwie ciemno-brązowe masy. Psy? Na konie czy też kucyki były po prostu za małe. Brama na skraju lasu była uchylona, gdyż dzisiaj miały odbyć się w lesie prace nad torem crossowym. Nie wiem czemu, ale od razu pomyślałem o Liamie. Wyszedłem ze stołówki. Przecież zamykałem drzwi do pokoju, ale ten pies i tak jest nieprzewidywalny, a jak o tej porze wyjdzie w las, będzie problem z powrotem. Mógł to być każdy inny pies, ale wolałem się upewnić.
Drzwi były uchylone.
- Co się ze mną do diabła dzieje?- szepnąłem pod nosem i wziąłem kurtkę i latarkę
Od kiedy to chodzę rozkojarzony?

Psów nie było już tam, gdzie widziałem je poprzednio ze stołówki.
- Liam?!- krzyknąłem
Zero odpowiedzi. Czego ja się też spodziewam po psie? Że mi odpowie? Wyszedłem przez bramę i włączyłem latarkę. Nie uciekły daleko.

Wracając nie miałem czucia w palcach, a te dwie kupy sierści targały się w pobliskich zaspach śniegu w najlepsze.
- Zdrajcy- szepnąłem niby sam do siebie niby do zwierząt
Liam i Saba nie widzieli najmniejszego problemu w nocnym spacerze. Dochodziła północ. Marzyłem tylko, aby znaleźć się już w łóżku.

Szedłem stajennym korytarzem na trening. Nie wyspałam się po nocnym spacerze. Nie był to najlepszy pomysł - przyznam, ale cóż. Za około pół godziny miał zacząć się trening. Z tego co pamiętałem miał być z moją mamą . Kręcili się tu ludzie, jedni siedzieli w boksach i pielęgnowali swoje wierzchowce przed treningiem, a inni chodzili korytarzami z siodlarni i ogłowiami. Normalnie jak by były jakieś zawody. Zapewne uczniowie myśleli już o planach na ferie. Ja jakoś cały czas zapomniałem go poruszyć z moimi rodzicami. Oczywiście bardzo odpowiadała mi przerwa od nauki. Nauczyciele nawet przed feriami i świętami nie zapominają aby nas wycisnąć jak mokre gąbki, żeby nie pozostała morka kropla. Przede mną ukazała się Bella i jakaś postać zwrócona do mnie plecami. Podchodząc bliżej poznałem po głosie Marę.
-Czy mam powiedzieć Cole'owi prosto w oczy, że się w nim zakochałam? - spytała dziewczyna
Przystanąłem za nimi.
Bella spojrzała Marze przez ramię i zerknęła na mnie lekko zdezorientowana.
-Stoi za mną, prawda? - powiedziała Mara
Bella to potwierdziła, skinieniem głowy. Mara powoli zwróciła się w moim kierunku. Spojrzała na mnie, otworzyła usta po czym szybko je zamknęła i spuściła wzrok. Bella, nawet nie wiem kiedy, się ewakuowała. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Więc już wiesz co chciałam ci powiedzieć...- szepnęła dziewczyna, lekko uniosła wzrok i popatrzyła na mnie
Z lekka zdziwiły mnie słowa Mary, ale i tak nie mogłem przestać się uśmiechać, mimo niewyspania. Dziewczyna czekała na moją rekcję. Podszedłem do niej i objąłem ją ramieniem, druga była zajęta wodzami Avenger'a i kaskiem. Dziewczyna rozluźniła się i lekko uśmiechnęła.
- Za dwadzieścia minut mamy trening, a ty jakby nie patrzeć nie jesteś przygotowana- szepnąłem jej do ucha
Boks Haru nie był daleko od wyjścia z budynku, więc ruszyliśmy w jego stronę.

Mara szybko wyczyściła klacz i zaczęła ją siodłać. Stałem przed boksem, oparty o mojego ogiera. Nie miałem dzisiaj ochoty na trening. Patrzyłem na padok przez otwarte dalej drzwi. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Mary:
- Ruszamy?- spytała i włożyła nogę w strzemię
- Jasne- potwierdziłem i po chwili już siedziałem na grzbiecie kasztana

Trening skokowy odbył się na krytym parkurze, który został zrobiony na dodatkowej ujeżdżalni na czas zimy. Wjechaliśmy w ostatniej chwili.

Mara? C:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz