Strony

wtorek, 27 grudnia 2016

Od Cole'a do Maxa

Wtuliłem twarz w poduszkę. Było mi zimno. Pewnie dlatego, iż w nocy kołdra zsunęła się z łóżka na podłogę, a do tego do środka dostał się dość chłodny podmuch wiatru. Pewnie z uchylonego okna, które było otwarte przez noc. Pastelowe światło dostało się do środka wnętrza. Zwiesiłem nogi z łóżka. Zegar wskazuje 6:25. Kto normalny tak wcześnie wstaje? Wiedziałem, że już nie zmrużę oka. A na dodatek burczało mi w brzuchu. Wstałem i powędrowałem jak najciszej do drzwi, po drodze zabierając ze sobą rzeczy potrzebne do stajni.

Zszedłem na dół. Gotowy do drogi. Wszyscy jeszcze spali. 

~*~

Wszedłem leniwym krokiem do budynku. Zerknąłem na zegarek. Była 6:56. Gdzieś dalej mignęły mi dwie sylwetki innych osób. Udałem się prosto do siodlarni. Wziąłem osprzęt Avenger'a i ruszyłem z nim do jego boksu. Stanąłem przed drzwiami do boksu. Ogier stał na drugim końcu z przymrożonymi oczami. Nie spał. Odłożyłem osprzęt niedaleko boksu i cicho wszedłem do środka. Avenger podniosł łeb i spojrzał na mnie, wydając dodatkowo cichy pomruk. Uśmiechnąłem się pod nosem i pogłaskałam ogiera po pysku. Nie chciało mi się jego wyprowadzać więc wyczyściłem i osiodłałem samca w boksie.
Po skończonej pielęgnacji i przygotowaniu konia do jazdy wyszedłem z nim na zewnątrz. Av zdążył się rozbudzić i na powrót, tak jak co dzień, tryskała z niego energia. Postanowiłem, że udam się na plac i poćwiczę trochę jazdę płaską. Dawno tego nie robiliśmy, a od małej przerwy w sokach nic się jemu nie stanie. Ogier ruszyła ochoczym krokiem przed siebie. Plac był pusty. Godzina mówiła sama za siebie. Wjeżdżając na plac ponagliłem Av'a do kłusa, na co bez wahania zareagował i przeszł do odpowiedniego chodu. Porobiłem z nim parę ósemek, kilka serpentyn i przede wszystkim lotną zmianę nogi. Potem przeszliśmy do wolt. Ćwiczyłem na ogierze wolty od kilku minut, a przy płocie pojawił się jakiś chłopak na grzbiecie konia. Zapewne swojego, bo nie był to koń szkółkowy z tego co kojarzyłem. Chłopaka kojarzyłem.
- Można?- spytał
Zatrzymałem ogiera i oddałem jej więcej wodzy, aby na chwile się rozluźnił. Niedługo i tak chciałem kończyć, bo Avenger zdecydowanie nie jest mistrzem jazdy płaskiej. Ja w sumie też lepiej czuje się w skokach.
- Jasne - odparłem z lekkim uśmiechem
Po chwili ciszy ruszyłem dalej, bo żaden z nas nie miał już nic do powiedzenia. Sam potem ruszył swojego konia i zaczęł wykonywać z nim ćwiczenia. Po około 15 minutach postanowiłem już skończyć. Jednak wychodząc, Max, chyba przynajmniej ja tyle kojarzyłem, miał inną propozycję.

Max? Brak weny xdd
Zostaniesz moim nowym kolegom prawda? C:
Jakby co jest weekend xdd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz