Strony

wtorek, 27 grudnia 2016

Od Cole'a CD Mary

Na podjazd wjechało auto. Jeszcze tego tutaj brakowało. Mara oddaliła się na bezpieczną odległość. Ojciec wysiadł z auta zmęczony, co było widać po jego twarzy i z lekka zły. Otworzyłem drzwi. Weszliśmy razem do środka.
- I jak mama?- spytałem, alby przerwać milczenie
- Dobrze- odparł i lekko się uśmiechnął
Udał się do jadalni. Poszedłem zaraz za nim.
- Głodny?- spytał
Pokiwałem przecząco głową. Oparty byłem o blat.
- O co ci chodzi?- zacząłem
Ojciec spojrzał na mnie zdziwiony.
- Z Marą- dokończyłem
Mój ojciec może być czasem szorstki w stosunku do innych, ale wiedziałem, on z reszta też, że nic mi nie narzuci. Za dużo by zaryzykował.
- No bo...- zaczął, ale ja nie dałem mu dokończyć
Musiał być zmęczony i nie chciał się kłucić, bo ustąpił.
- To moje życie, a ty nie będziesz decydował- powiedziałem poważnym tonem i spojrzałem na niego
Był zajęty przygotowywaniem sobie jedzenia, ale mam nadzieje, że chociaż coś do niego dotarło.
- Idę na górę- oznajmiłem i lekko się uśmiechnąłem

Bądź o 23 przy torze crossowym
Napisałem do Mary i odłożyłem telefon na szafce przy biurku. Nie oczekiwałem na odpis. I tak wiedziałem, że dziewczyna odczyta i zjawi się na miejscu o umówionej porze.

***

Dochodziła dwudziesta trzecia. Czekałem przy torze crossowym na Marę tak jak się wcześniej umówiliśmy. Przez to, iż wcześniej przyjechał mój ojciec nie zdążyłem jej dać tego co miałem. Tor był położony w bardzo dobrym miejscu. Tutaj było małe prawdopodobieństwo, że ktos nas zobaczy, ale nie chciałem aby mi, czy tym bardziej Marze, przez moje pomysły się oberwało. W oddali zobaczyłem sylwetke dziewczyny. Uśmiechnąłem się pod nosem mimowolnie.

Mara? Brakk weny.... Nie mam baldego pojęcia kiedy wróci... Nie ma jej już od około miesiąca....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz