Strony

czwartek, 22 grudnia 2016

Od Belli cd. Jacoba

Wyszliśmy ze sklepu. Nawet nie można spokojnie zjeść lodów bo osądzają ludzi o malowanie graffiti na ścianach sklepu.
- Bella? - usłyszałam głos znajomego chłopaka za sobą.
- Tak? - spytałam uśmiechnięta.
- Możemy iść na bal jako... przyjaciele? - podniosłam pytająco brew. - Mam dziewczynę.
- To dlaczego nie pójdziesz z nią na bal? - spytałam i zmarszczyłam czoło. - Wybacz, ale w takim razie nie mogę iść z tobą na bal, taka prawda. Mam kodeks i nie mogę go złamać.
Chłopak był wstrząśnięty. Z tylniej kieszeni spodni wyjęłam czarną chustę, którą zakryłam nos i usta. Wyjęłam fiszkę z plecaka i chwytając wodze konia nakazałam mu kłusować. Jechałam na desce po ulicy zastanawiając się czy w ogóle pójść na bal. Nawet nie spojrzałam w tył. Kierowałam się do akademii bo szczerze mówiąc trochę z tych terenów zboczyliśmy. A poza tym muszę wybrać jedną z kilku zakupionych sukienek...

Jacob? Eh... Musiałam..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz