Strony

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od Belli cd. Jacoba

Widziałam jak chłopak stał przy koniu w stanie zamyślenia. Myślałam, że zaraz sam się otrząśnie, ale po chwili zaczął mamrotać coś pod nosem. Wywnioskowałam z tego, że "śni" mu się koszmar, ale po chwili zaczął się uśmiechać. Co za romans ma w głowie?? Pomachałam mu ręką przed oczyma. Pomogło bo Jaccob definitywnie był zdziwiony z lekką nutką przerażenia.
- Hey, coś nie tak? - spytałam i wsiadłam na Księcia.
- Nie, wszystko okej, tylko nie kieruj się na murek na środku jeziora...
- Eghem, czy ty we mnie nie wierzysz!? - oburzyłam się i galopem pognałam w tamtą stronę.
- Bella, nie!
Nie odpowiedziałam mu i tylko przyspieszyłam. Byłam sflustrowana. To przecież ulubiona przeszkoda Księcia. To bardzo bystry koń i uwielbia zaskoczenia. Byliśmy już blisko, a po kilku sekundach słyszałam pluski wody. Kierowałam się na murek i zauważyłam, że koń ma tą przeszkodę na oku. Nie minęła chwila, a już byłam po drugiej stronie. Przeskoczyliśmy to niemalże perfekcyjnie. Zauważyłam zawstydzonego chłopaka dosyć daleko z tyłu. Kierował się on również na murek. Kiedy był już bardzo blisko, jego koń ostro skręcił. Chłopak spadł z niego prosto do wody przelatując przez murek.
- Jacob!? - Zeskoczyłam z konia i podbiegłam do chłopaka.
Na szczęście nic mu się nie stało bo woda zamortyzowała upadek. Mogłam odetchnąć z ulgą. Założyliśmy derki koniom i zostawiliśmy je wolno, aby mogły się paść. Razem z Jacobem rozbiliśmy namiot i rozpaliliśmy małe ognisko. Usiadłam na karimacie i piekłam pianki.

Jacob? Co powiesz na maraton? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz