Strony

piątek, 23 grudnia 2016

Od Quinlan CD. Willa

Czyli jednak moje podejrzenia okazały się błędne. Dziewczyna, która przybyła wraz z Willem na stołówkę była jedynie jego siostrą. Co prawda przybraną, ale nadal rodziną. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem. Nagle poczułam wibracje mego telefonu. Szybko wyciągnęłam go z kieszeni spodni. Kliknęłam przycisk i odblokowałam urządzenie. Weszłam w wiadomości.
"Siostrzyczko. Pamiętaj, aby wysłać nam zdjęcia z tego twojego dzisiejszego balu. 
- Tiago"
Moje oczy momentalnie się powiększyły. To dzisiaj był ten bal?! Na śmierć zapomniałam... Nie mam nawet w co się ubrać. Muszę jak najszybciej polecieć coś kupić. Jednak... Jak to ja sama nie dam rady wybrać. Westchnęłam. Pierwszy do głowy przyszedł mi Max, jednak szybko zrezygnowałam. On pewnie teraz szykuje się wraz ze swoją dziewczyną na bal. Nie będę mu przeszkadzać. Wtem momentalnie mój wzrok skierował się na Willa. Można powiedzieć, że wywiercałam w nim dziurę wzrokiem.
- Dobra - powiedział po chwili i odłożył jedzenie na bok. - Czemu się tak patrzysz?
- Idziesz dzisiaj ze mną na zakupy. Jest bal, o którym na śmierć zapomniałam. Muszę zakupić jakąś sukienkę, a sama nie wybiorę. A jedynie z tobą i Max'em jestem w miarę dobrych relacjach. Jednak on pewnie szykuje się ze swoją dziewczyną, więc zostajesz ty - odpowiedziałam na jedynym tchu.
- Mam jakieś prawo głosu? - zapytał, uśmiechając się lekko.
- Nie - powiedziałam stanowczo. - Chodź. Im szybciej, tym lepiej.
Chłopak westchnął, ale wstał ze swojego miejsca. Odłożyliśmy tace na miejsce i wyszliśmy ze stołówki.
*jakiś czas później*
buty Quinn na bal
Zaparkowałam mój samochód na parkingu koło galerii. Postanowiliśmy właśnie nim pojechać. Po chwili oboje wyszliśmy z auto i szybkim krokiem ruszyliśmy do wejścia do galerii. Będąc w środku, od razu zaciągnęłam chłopaka do sklepu z butami. Nie potrzebowałam akurat tam żadnej pomocy, więc pozwoliłam mu zostać na zewnątrz. Rozejrzałam się wokół. Po chwili odnalazłam wzrokiem, to czego szukałam. Czarne buty na obcasie. Szybko zgarnęłam pudełko z odpowiednim rozmiarem. Aby się upewnić, przymierzyłam je jeszcze. Zapięłam zamki i stanęłam przed lustrem. Były idealne. Do tego są czarne i będą pasować do każdej sukienki. Bez wahania zapakowałam je z powrotem do pudełka. Stanąłem w kolejce do kasy. Po chwili stałam już przed ekspedientką. Zapakowała ona pudełko do torby i powiedziała cenę. Podałam jej odpowiednią kwotę i zgarnęłam paragon, który wrzuciłam następnie do torby z butami. Wyszłam ze sklepu. Następnie zaciągnęłam chłopaka do jednego z wielu sklepów odzieżowych. Tym razem już jego pomoc była niezbędna. Buszowałam pomiędzy regałami, poszukując czegoś, co przypadło mi do gustu. Po kilkunastu minutach odnalazłam cztery sukienki, które najbardziej mi się podobały. Poszłam z nimi do przymierzalni. Po kolei zakładałam je na siebie i pokazywałem się szybko w nich chłopakowi. Zawsze, kiedy już chciał coś powiedzieć, wchodziłam już z powrotem do przebieralni. 

Po kilku minutach wyszłam z przebieralni ubrana już we wcześniejsze ciuchy. Na ręce miałam przewieszone sukienki. Podeszłam do chłopaka. Stanęłam przed nim i westchnęłam.
- To która najlepsza? - zapytałam i dodałam po chwili. - W ogóle to z kim idziesz na bal?
Uśmiechnęłam się i przechyliłam lekko głowę na bok.

Will? Odpisuj szybko, bo teraz zauważyłam, że bal jest dzisiaj xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz