Strony

wtorek, 13 grudnia 2016

Od Quinlan CD Mary

Strój Quinn
Obudziło mnie dość natarczywe pukanie... a raczej walenie w drzwi. Jęknęłam i odwróciłam się plecami udając, że mnie nie ma. Jednak dźwięk nie ustępował. Mało. Nasilał się. Przewróciłam oczami i powoli zwlekłam się z łóżka. Nie zwracając na nic uwagi poszłam do szafy. Postanowiłam, że najpierw się ubiorę. Potem mogę być do dyspozycji innych. Zresztą... Jeżeli to coś ważnego to ten ktoś poczeka. Po chwili wybrałam ubrania na dzisiaj. Składało się ono z szarej koszulki, jeansów z dziurami, ciemno szarej narzutki, beżowych butów i kilku dodatków. Minęło kilka minut zanim się ubrałam. Potem jeszcze ułożyłam włosy oraz pomalowałam usta. Tym razem zamiast fioletu postawiłam na czarną szminkę. Byłam gotowa. Powoli podeszłam do drzwi, z których przez cały czas dochodziło pukanie. Westchnęłam i otworzyłam. Za nimi ukazała mi się sylwetka pani Layli Smith. Nauczycielki od żywienia i opieki nad końmi. Czego ona może ode mnie chcieć?
- Boże... W końcu. Dziewczyno, ile można się do ciebie dobijać? - westchnęła i przewróciła oczami.
- Tyle ile będzie trzeba - prychnęłam. - Nie jestem dziewczynką, która od razu przyleci na każde czyjeś skinienie - zaśmiałam się szorstko.
Nauczycielka zmierzyła mnie surowym wzrokiem. Na to jedynie posłałam jej złośliwy uśmieszek. Pani Layla przyłożyła dłoń do nosa i ponownie westchnęła.
- Dobrze. Koniec. Nie jestem tutaj po to aby się z tobą użerać. Przyszłam w związku ze zbliżającymi się świętami. Wigilią. Wiadomo, że jest już bal. Ale postanowiliśmy zorganizować coś jeszcze - zaczęła mówić. - Mam zadanie dla dwóch osób. Jedną z nich jesteś właśnie ty.
Popatrzyłam jedynie na nią wzrokiem mówiącym jedno. "Żartujesz sobie?". Jednak nauczycielka nic sobie z tego nie robiła i kontynuowała:
- Z okazji Wigilii w akademii odbędzie się pokaz z udziałem koni. Zadaniem twoim i twego partnera będzie wybranie stworzeń, które najlepiej nadadzą się do tego i przygotować je. Konie te muszą być opanowane, dobre zarówno w ujeżdżaniu, jak i skokach. Do tego nie mogą się spłoszyć przez głośniejszy dźwięk czy dużą liczbę osób. Jeżeli, któryś z koni będzie prywatny to wszystko ustalacie z jego właścicielem.
- Kto ma być moim partnerem? - zapytałam jedynie.
- Samuel Lissey - odpowiedziała po prostu.
Moje oczy się powiększyły, a we mnie zawrzało.
- Nic z nim nie będę robić - warknęłam.
Ona chyba nie myśli, że będę pracować z moim największym wrogiem. Nigdy się na to nie zgodzę.
- Musisz wykonać swoje zadanie wraz z tą osobą, którą ci przydzielono! - powiedziała surowo.
- Ale nie chcę! Jestem wolnym człowiekiem i mam prawo wyboru. Nie znoszę tego chłopaka i nie mam zamiaru z nim współpracować! - odparowałam jej od razu.
Nauczycielka otwierała już usta aby znowu coś powiedzieć. Jednak ja byłam pierwsza.
- Wie pani co?! Mam to gdzieś! Póki nie zmienicie mi partnera to ja nie mam zamiaru nawet kiwnąć palcem! A teraz żegnam! - warknęłam i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie.
Po chwili zaczęłam biec. Zmierzałam do stajni. Do GrayRose. Chciałam wybrać się w teren i wyzbyć się z siebie wszystkich emocji...

Mara?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz