Strony

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Pain cd. Luke'a


Wzięłam prysznic i umyłam włosy, następnie wysuszyłam je i ułożyłam. Wparowałam do sypialni, rzucając się do szafy z ubraniami.

Ubrania fruwały po całym pokoju, gdy próbowałam znaleźć coś sensownego. Może sukienka? Nie, nie lubię chodzić w sukienkach. Ale może jednak? Będę wyglądała bardziej dziewczęco... ale w rurkach będzie wygodniej. I nie będę musiała zastanawiać się, czy nie widać mi majtek...
Tak. ubiorę jeansy.
Tylko jakie? Czarne, niebieskie, szare, jasne...
Szare, wytarte.
Bluza, top, koszula...?
Stop. Jak ja to wszystko później ogarnę?
Zmierzyłam cały pokój i wręcz wystraszyłam się. Ubrania były nawet na żyrandolu.
Dobra. Wróćmy może do kwestii, co mam na siebie ubrać.
O, to będzie dobre.
Chwyciłam do ręki biały top z nadrukiem "Pyskata od urodzenia", a na to zarzuciłam czarną, rozpinaną bluzę. Przejrzałam się w lustrze, no, wyglądałam całkiem nieźle. Teraz nadszedł czas zbombardować szafkę na buty. W sumie to nie było co bombardować, od razu wiedziałam, że do tego wszystkiego świetnie będą wyglądały trapery na słupku z ćwiekami. To teraz jeszcze delikatny makijaż. 
Pomalowałam rzęsy czarną maskarą, zrobiłam kreskę eyeliner'em, a na usta nałożyłam matowy błyszczyk. Nie potrzebowałam nic więcej, bo moja skóra była jasna i nieskazitelna. 
Wciągnęłam czarny płaszczyk, na szyję założyłam komin. Gotowa.
Spojrzałam na zegarek. Została mi minuta. 
Popędziłam ile sił w nogach na dół ( mój pokój znajdował się na piętrze ), pchnęłam drzwi wyjściowe. Zbiegłam po schodach, które oczywiście okazały się oblodzone. Potknęłam się czując, jak upadam.
W ostatniej chwili ktoś mnie złapał i podciągnął do góry.
Spojrzałam na daną osobę, którą okazał się Luke. W jego oczach ujrzałam rozbawienie.
- Jestem punktualnie! - zaśmiałam się, pokazując chłopakowi godzinę. 
Ten zachichotał tylko.
- Wszystko w porządku?
- Tak, pewnie. Powinni zrobić coś z tymi schodami, zobaczysz, że kiedyś ktoś roztrzaska sobie tutaj czaszkę - uśmiechnęłam się szeroko. - Na przykład taka ja. 

Luke? Ach, ale mam wenę ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz